poniedziałek, 24 marca 2014

"Nie graj za darmo w życia gre, lustro rozlicza cie z tego, co mogłeś mieć..."


"W każdym mężczyźnie jest zwierze, a w kobiecie wariatka." Jednak lepiej ich nie budzić.

No, chyba, że jest się takim pozytywnym wariatem - jak np mój ziomek Piotrek - zakręconym jak ruski termos. Walczącym pod Termopilami do końca. W każdej chwili wszystkimi siłami. Zwłaszcza duchem i jego hartem. ("Użyj wolnej woli, by uwolnić się z niewoli") Gotowym poświęcić się. Wielkiej idei. "Nie pojęte dla świata, życie takiego wariata". :D

Podobno życie polega na powstrzymywaniu własnej nerwicy, by można było się rozwijać. Tworzyć.
Jak to - tworzyć? Przetwarzać - chyba lepiej. Aa-a-a, wiem! Przepoczwarzać! Jak gąsienica w larwę, larwa w motyla.... Jak brzydkie kaczątko w łabędzia, a żaba w księcia. *rozma-żona*

Podobno życie ma jeden sens, którym jest Miłość. Ona daje możliwość rozwoju. Ale nie poprzez egoistyczne wchłanianie innych, aby zapełnić własną pustkę, czy zabijanie innych, bo są inni od nas. Lecz poprzez... nie wiem, jak to powiedzieć, odszukaj to sam.
Lecz "Miłość nie jest czymś, co produkujemy. Ani czymś, co mamy. Tylko czymś, co MA nas." Czymś, co dostajemy i przekazujemy dalej. Coś, co się mnoży, kiedy się dzieli. Jak Szczęście. Odbicie. LUSTRO... (woda, staw... może nazbierać ci nenufarów, co? na niebie chmurki, noszą białe mundurki - przyjdą po nas w białych kaftanach... ale uciekniemy daleko!)

Daleeeej! "Daj mi! Daj mi! Powód, abym został tu tym samym!"
Daj mi sens mojej egzystencji! Daj mi powód, by moje serce biło! By było!

***

Ach... 
zrozum,serce!

To, co chcesz, nie zawsze jest racjonalne. Zgodne ze zdrowym rozsądkiem.
Czasem "nie chcę mi się", "czuję się beznadziejnie", "nie czuję tego..." - nie powinno przeważać nad tym, co robisz. Ty masz władzę nad swymi emocjami, nie odwrotnie. Nie polegaj tylko na uczuciach, bo daleko nie zajdziesz... one mogą cie oszukać. Jak tabletki, narkotyki, #heheroina.
W końcu w mediach najłatwiej manipulować ludzkimi uczuciami. Trzeba się przełamywać. Chcieć nawet, kiedy się nie chce. Czuć, kiedy nawet nic się nie czuje. Oto jest tajemnica i klucz. To się liczy kilkakrotnie bardziej jako zasługa....

zdrowy rozsądek > uczucia

Boisz się? Trudno. Pamiętasz, czym jest prawdziwa odwaga?
Nie sprzedawaj się, bądź asertywny...
Bo jeśli raz dasz się sprzedać, to będziesz tak już robił dalej i dalej.
"Sensacja kupi cie, już jesteś sprzedany!"
Nie bój się iść pod prąd! Bądź sobą... i to jest ważne, by mieć szacunek do siebie.
Być może, jeśli będziesz kimś, inni zaczną przyłączać się do ciebie.

"Wszystko byłoby inne, gdybyś tu była ja wiem,
Nie tak trudne i dziwne....
Gdybyś tu była..."
Odwago?


Jednak, co zrobić, gdy zdrowy rozsądek podpowiada coś, co nie mieści się w głowie?
Może najłatwiej o tym komuś powiedzieć? Szczerość i prawda są rozbrajające i potężne.
"Proszę pani, nie chodzę na te przedstawienia teatralne z klasą, bo są one.... po prostu głupie" (i pani z początku zaszokowana, następnego dnia przyznała racje)


Remiks o odwadze
Gdzie jesteś odwago? Gdzie jesteś, gdzie jesteś?
Odporna zniewagom... Gotowa przyjrzeć się własnym wadom...
Co robisz odwago? Give it a go, give it a go!
Gdzie jesteś odwago, czy masz odwagę, by... być?

Zamykam oczy i liczę do dziesięciu
Dlaczego nie możemy postać chwile w miejscu?
Dziesięć oddechów już minęło
Obudź się - Twe marzenie odpłynęło

Nigdy nie nauczę się żyć w szkole liczb
Czy starczy mi odwagi, by BYĆ?


Dalej! No dalej! Co jeszcze?!
"Idę do kibla, gówno słychać" (Tekst życia - Medium. Polecam szukającym weny!)


"Nie graj za darmo w życia gre, lustro rozlicza cie z tego, co mogłeś mieć...
Pan ci życie dał, byś pokochał wreszcie siebie

Powiedz mi, czy szacunek jeszcze masz do siebie,
czy budujesz szczelne mury i nikogo obok ciebie?

Nikt nie wybaczy, jeśli zmarnujesz się..."

Fragmenty pięknej piosenki z "Wieczornych rozmów alkoholików"  na 94fm, której za Chiny nie mogę znaleźć w google. o.O

środa, 19 marca 2014

Error

Nie będę wciąż pisać do szuflady, jedynie z obawy, że ktoś mnie zaszufladkuje (!)

To, co się kończy nigdy nie było godne zaistnieć

(smutna, wzruszająca chwila pożegnania... jedna księga się zamyka, druga otwiera)

-Już więcej nie posłuchamy tego na lekcji polskiego...
- "To, co się kocha zawsze zostaje"
- Tak jest tylko w piosenkach, moja droga...



Tak się składa, że me życie jest muzyką. Nią oddycham, bo tlen jest już zbyt radioaktywny.
A Muzyka jest metafizyczna i nieśmiertelna. Transcendentalna.



I was alive

but now I'm singing!

BT - "A devil in a midnight mass"





Bo ja nie jestem stąd!
 Żyję dla swoich ludzi!
*_*

------------------------------------------------------------------------------
Zawsze możesz wrócić wspomnieniami do bezpiecznego azylu, studni,, to pozwala wytrwać. Wspomnienia zostają w sercu na zawsze, a pamięć to tożsamość. Zbieraj wspomnienia, nawet te najgorsze, bo bez tego nas nie ma.
Lecz nigdy nie możesz się cofnąć. 
Jeśli nie możesz się cofnąć - 
zrób wszystko, co możesz, by iść na przód!



Wiem, że jeden krok potrafi zrujnować życie,
Jednym krokiem możesz wygrać i błyszczeć.
Opowiem swoją historię - miałem mnóstwo potknięć,
Ale nie chcę przejść życia jednym krokiem.




wtorek, 18 marca 2014

Post o poście, ADHD, ptakach, równowadze i o statkach kosmicznych, którego i tak nikt nie skuma.

>>Skup się, Czereśnia. Zbierz myśli, kurczę blade. Zbierasz je od września. Dasz radę!<<

No więc tak... mam objawy ADHD, chyba. Tak stwierdził Pan Korkociąg, czyli korepetytor z matmy (ksywka powstała wyłącznie na użytek tego wpisu, wszelkie podobieństwo przypadkowe). A większość mych problemów bierze się z emocji (czy zatem one są złe? nie!). Ale zaraz... ADHD nie istnieje! Nie dziwne, że zachowujemy się tak po kawie, gonitwie myśli pociągiem, fecesbooku, bilboardach, neonach... W ciągu jednego dnia mamy tyle bodźców, co człowiek 300lat temu w ciągu roku. A już chciałam napisać, że ADHD ma dobre cechy takie jak inteligencja i w ogóle jestem skromnym geniuszem nie pasującym do systemu. W mordkę jeża! Teza -> Antyteza -> Synteza.

 I żeby to udowodnić chciałam napisać notkę o U-FOKACH (tudzież "ufonautach"). Tak! Ale żeby było jasne, nie wierzę w kosmitów - jedynie w obce byty duchowe "nie-z-tego-świata". I tajne projekty wojskowe, kampanie reklamowe itd...

No, ale skoro nie istnieje ADHD... to  zaraz! Może to system nie pasuje do mnie? Czy to, czy mam, czy nie mam ADHD w jakikolwiek sposób zmienia moją wartość i tego, co chcę przekazać?

Szaleństwo? Ono jest tylko w Twojej głowie! Uświado-o-o-oom to sobie! :) (Ale nie jesteś Bogiem, ha ha)

*niesamowite, że w wieku 21 lat, przy pierwszym nielegalu wydanym w podziemiu miał już tyle mądrości. W końcu to najlepszy nielegal w podziemiu roku 2008.

Często sami się nakręcamy i nakręcamy tym samym przemysł farmaceutyczny. 
Te tabletki zastąpiły przyjacielskie więzi! (...) Wypiorą Ci kieszeń, to pewne... (...) 
Nie dawaj mi leków, ja chcę tylko JAZZU!
**I już wiadomo, skąd tyle nowotworów, nie?

Często sami się nakręcamy i wiele zaczyna się od naszego umysłu... myśli... stanu...ducha...duszy...
Ale chemia też ma wpływ. Tylko, czy nie za często wchodzimy w role? Gramy kogoś, kim, wydawałoby się, (nie) jesteśmy? Przy prawie każdym człowieku zachowuję się inaczej... A kiedy myślimy, że mamy ADHD to, czy nie zaczynamy się tak zachowywać? Albo gdy sądzimy, że wpadamy w depresje...to, czy nie staramy się robić wszystko, by wydawać się radosnym i tryskać życiem, robimy się rozemocjonowani, egzaltowani (no właśnie, ADHD) aż do przesady. Biegniemy w miejscu kopiąc ziemię spod nóg i obsuwając się coraz niżej. Popadamy w skrajności; coraz głębszą otchłań, zatem upadek jest boleśniejszy... ("emocjonalne sinusoidy od K2 po Mariański Rów...") Tak jakoś piszę o tym, bo chciałam zrobić prezentacje na przyrodę o depresji, ale ciii, to niespodzianka dla klasy, przed którą, by coś pokazać, zbieram się od września. Z tymi moimi ADHD, nerwicą, paranoią, natręctwami i depresją maniakalną. Taaa.

Szufladkowanie ludzi to zamykanie ich w klatkach, taki mentalny psychiatryk. Pokoje bez klamek. Pstryk - ktoś zgasił świat(ło). Gdzie jest wyjście? Halo, czy słyszy mnie kto? "Mój pokoik nie ma okienka, a po podłodze biega przestraszona myszka..." Gdzie jest wyjście?! "Czy ktoś mnie słyszy?! No do jasnej...."

Gdzie jest ratunek?! Czy istnieje?! Jedyny... ratunek?!

...
..
.
***

Metanoia - to zdecydowanie o wiele lepsze słowo. ("poza umysłem" (co jest poza umysłem? (duchy? buuuj się! i budź!)))

Odmieniaj swoje ciało, umysł, ducha, duszę. Oczyszczaj. Żeby serce było złote.Obudź serce.
Wychodź z własnej sfery bezpieczeństwa, która bywa więzieniem bez klamek...
Ucieknij. Nawet, jeśli jedynie w Twojej wyobraźni... Wyskocz przez okno, zbij szybę. Poleć jak ptak. Poszybuj na niebie! Z Niebem, tak, odbijaj jego błękit jak szkło. Przezroczyste... jakby spotkało egzorcystę.
Nie potrzeba równowagi, kiedy można latać! Czyżby? W locie szczególnie jest ważna (ej, tu po lewej, brzoza, ma.... 666 cm!) Właśnie... potrzebuję się zrównoważyć, by latać. Nie ważyć: w kółko chudnąć i tyć, choć ostatnio schudłam 5kg. o.O

[To jest bulimiczny obłęd, sinusoidy Bezideowej Idylli Id ("zasady przyjemności"), błędne koło na równi pochyłej... Obłęd - to okrągły błąd - to robić ciągle to samo, oczekując lepszych rezultatów. To jest obłęd wg Einstaina. A tak naprawdę to prowadzi... "W DÓŁ! Z 10 pięter - w dół!"] Monotoniczność serca. Unikaj toni monotonii.

Tylko odważ się BYĆ. ŻYĆ. Jak p=TAK. (prawda, że ptak i życie są na tak? a jak!(s profeszjonal!))

 I rób "Trudne Rzeczy"! Nie bój się. :) Bo jeśli Bóg z nami to, któż przeciwko nam, raper? (haha)
A Wielki Post to właśnie dobry czas, czas mnożenia największych łask. Jeszcze się zaskoczysz, ile da się zrobić, ile marzeń spełnić. Tak, ja ciągle w to wierzę, ufam i mam nadzieję, że razem zwyciężymy zuo. Tylko wytrwaj... "miłość, przyjaźń, siostro, wytrwaj".
Bo jeśli chcemy, to te wszystkie dziury miłością można załatać.  :) *




"Dobra nasza zatem, statek jest w kształcie Twojej lampy, kładź się!
Horyzontalnie nogami do ściany,

Widzisz obrazy, sufit jest pełen gwiazd,

Te plastikowe utraciły już swój blask!
Spadły, oddrapane od tapet, same czarne dziury widzisz,
piękne, zaklej je śmiechem,
Nie da się? Hm... Trzeba zaszpachlować wzrokiem, laser!
Superman! Leć, ścigamy się dookoła naszych planet!
Albo nie leć, czekaj nie leć,
masz aparat i odklej obraz od jeziora wydobędziesz kosmos,
Schowaj kopię chwili, i wykopuj ją gdy stracisz siły,
tym wymażemy zło, zwyciężymy."

("Picasso" - dobre jazdy tylko z takim Medium... 
Wybitnie działa na wyobraźnie w nocy... 
może dlatego nie śpię... do 4? 
ale zaraz, ta muzyka mnie usypia...
może to, co innego)


środa, 12 marca 2014

Od oceanicznego prania do herbaty gotowania


***

ostatnio w mym życiu tyle zawirowań w miłości
i tyle samej Miłości w całej okazałości swych odcieni
co się mieni od radości do łez raf koralowych
cały ocean jest dla mnie pralką, robię więc pranie
tylko wóda ryje banie
Ty oczyszczasz w duszy mnie czystą wodą

i tyle znajomości... tych starych, nowych, szalonych
chichotów płochych, uśmiechów, spojrzeń, refleksji
i braków możliwości, z przypływu presji ucieczki weń
wynurzeń z przeszłości (zdałam sobie sprawę, że blizny* zostają)
a także rąk płynących ku przyszłości (nauczyłam się, czym jest miłość? już nie będę ranić...?
plasterki na serca w powietrzu latają - opium w rosole, matole!)

lękam się odważnych zmian, ale
wykrzykuje w szale: wszystko musi się zmienić!
by mogło się wreszcie światłem mienić
rzucam na szale: swą miłość i poddanie
w oceanu kroplach ś(l)ni tęcza
a potop pozostawił oliwne oręża
i ważę Słowo, bo trzeba je szanować
by nie zaniemówić na nowo

morze jest głębokie, proszę go bronią nie kopiować
może powiem "tak", gdy kiedyś znajdę męża

Kiedy z serca płyną songi
uderzają z wielką mocą
Rozbijają w pył posągi
Słyszysz gongi?
Jeszcze zdążę przed nocą
Warto od nowa spróbować!
Serce swe odkamienić i zagotować!

*tak, te podwórkowe przyjaźnie. nie wiedziałam, przepraszam, za kosza, za bezmyślność...eeee... i za Stefana. xD

** dziwny wiersz, bardzo specyficzny... grafomański? (uporządkowany chaos! a nie chaotyczny pęd!)  napisany późno w nocy, gdy upiłam się czekoladą

Zainspirował mnie:
Kabanos! "Czary - Mary" itd.

Pozdrawiam wolnych słuchaczy. <3


piątek, 7 marca 2014

UFOtfurczość, czyli niezidentyfikowana twórczość latająca

W tym poście będę umieszczać linki do utworów, które zamierzam systematycznie tu wrzucać.

Póki co, przepisałam na kompa stare piosenki z gimbazy i nie tylko. 8D

TELEPORT?


  • 1
  • 2
  • 3
  • 4
  • 5
  • 6
  • 7

Balet na pograniczu życia i śmierci

Urodzona w muszli
Pielęgnowana przez homary
Z uśmiechem żywiłam się dietetycznym musli
Świeżutki chlebek, prosto z puszki
I smacznie śniłam, co to koszmary?

Moje opuszki rozmiękły
Lecz nie potrzebuję dedukcji ręki
Bo nie potrzebuję żadnej, tyciej męki!
Oni przystosowali mnie
(A może posłużyli się wami?)
Do trzymania odpowiedzialności

Usypiana pieśniami o Posejdonie
Wierzyłam w jego kłamstwa
Nigdy nie stałam wyżej niż na betonowym balkonie
On siedział na tronie
Ja miałam na karku głowe
Przecież widziałam, że słońce jest bogiem

Mogłam być kim chce
Zlewozmywakiem bądź kretem
Pisać eseje, zostać bohaterem, zawodowym burakiem
Ale zlekceważyłam ciśnienie i stałam się leniem

Smarzyłam się na piasku
Nieświadoma potrzasku wtuliłam głowe we włosy
Po przebudzeniu dotarło do mnie jak z procy
-Ratunku! jestem rybką! Siedzę
Za plastikową szybką oglądam swoje alter ego
Ma szklane oczy
Coś obrzydliwego
Pójdę spać, to za dużo jak na jeden dzień...

ref. Rzeczywistość a szalone sny
Jaka różnica?
Różnicą jesteśmy my!
Matematyczna kotwica
Wyrwijmy ją, chodźmy na spacer
Bo duszę się, brakuje mi powietrza
Więc chodźmy, słychać muzykę
Przytrzymaj mi kości, będę lżejsza
Zatańczmy nasz ostatni krwawy balet!

Obudziłam się
Wstałam z łóżka już ubrana
Poszłam do szkoły i wróciłam (rozebrana xD)
Rodzice kupili karpia
To taka smutna ryba
Wczoraj w wodzie - zycie bezcenne
Dziś w wannie - ledwo dycha
Zabijemy go, mu wszystko jedno - pomyślałam
Ale on zachował siędwuznacznie
Karp zaczął się rzucać
Porozlewał wodę
Ugryzł mnie w głowę
I powiedział: "zdychaj szybko, głupia rybko!"

Rzeczywistość a szalone sny
Gdzie jest granica?
Granica to my
Biologiczna kotwica
Fizyczny wyścig
Tylko gdzie meta?
Biegnijmy!
Złap mnie za rękę!
Razem uniesiemy się w powietrze
Słychać aniołów śpiew
Potrzymaj mi kości - będę lżejsza
Zatańczmy nasz ostatni krwawy balet!

Obudziłam się na ulicy
Pośród głuchej ciszy
Gdzie jest granica?
Spalmy granice!
Gdzie jest kotwica?
Wyrwijmy kotwicę!
Jaka różnica?
Nie ma różnicy, bo...
Nic się nie kończy, nic się nie liczy
Jesteśmy martwi
Nic się nie kończy, nic się nie liczy

Stanęłam na sądzie
Nie było słońca, wody, kasy 
Została miłość i jej brak
Teraz widzę to jaśniej
Jakie podjęłam decyzje
I że słońce cie zje prędzej
Niż ty nakarmisz sie
Przestań popłażać swemu ego
śmierć może przyjść w każdej chwili
Powiedz, kto wyciągnie cie z otchłani ciszy?

Grabie

Grabie
(czasem nienawidzę ludzi za każde kłamstwo, które kiedyś zjadłem, żeby teraz nim rzygać)

Zmieniam osobowości
Jak grabarz chowa kości
Piłuję cie specjalnie doszlifowanym
Tempym spojrzeniem numer siedem
To jak zawodowe zboczenie

Idę dalej, zostawiam to
Bezpretensjonalnym krokiem
Już po wyroku
Oboje tkwimy w tym systemie
Zwisa nam coś między kończynami
I znaczy tę ziemię
O, to sprawiedliwość i litość
Kula i powinność!
Ciągną się za nami
Więc zakończmy to posiedzenie słowem prawdy!

Nie oceniam Cie
Po prostu nie chcę słuchać
I słucham Cie,
by się nie dać propagandzie
Nigdy, nigdy więcej!

Czy jestem jedyna?
Walczę o przetrwanie
I już przez to przechodziłam
Herezja znów się nakręca
Bezprzerwy widzę czarno biały seans
Robią w tym kinie z mózgu pranie
Ryją banie jak w jakiejś sekcie
Manipulują, śledzą, podsłuchują, nakręcają
I muszę milczeć, aby nie stracić tego, co przemyciłam!
To jest komedia
W bardzo złym stylu
I ze złym smakiem
Zakłamane miedia
Robią najwięcej syfu
Pieniądz cuchnie kłopotem

Oboje tkwimy w tym systemie
Ja mam notabene podziemie
A ty lśniące modne odzienie
Więc zostawmy dzieciom nasze pochodzenie
pomnożone przez doświadczenie!

Nie oceniam (...)

Nie słyszę, co do mnie mówicie (lalalala)
Nie widzę, co mi pokazujecie (fotomontaż)
Gdzie są wasze uczucia?
Argumenty macie żadne
Wszystko macie głęboko gdzieś
Oprócz własnego tyłka
Nie słyszę, co do mnie mówicie (kłamiecie)
Nie widzę, co mi pokazujecie (pic na wodę)
Gdzie są wasze emocje?
Muszę coś wreszcie pożreć (by mieć siłę)
Muszę krzyczeć! (by mieć siłę)
Muszę krzyczeć! (by mieć siłę)
Muszę krzyczeć!
Wykrzyczeć wszystkie osobowości
Uwierzyć w możliwości
Wyciągnąć i rzucić kości
Muszę krzyczeć!
Wygrzebać się z podświadomości!
Muszę krzyczeć, muszę krzyczeć!
I nie dać się złapać!
Prezydenta ochlapać
zobaczyć, jaki z niego mister mokrego garnitura
Ach, może wreszcie skończy się nomenklatura!
Krzyczęęęę!!!
Słyszysz? Krzyczę!

Jestem ptakiem, czy człowieka wrakiem?
Aniołem? Czy dziwakiem? 
Aniołem nie - co tu kłamać
Uczyć się latać, to znaczy ciągle upadać

Czarna Parada

Żegnaj z Czarną Paradą

Tak przypadkowo zgubiliśmy się
Trafiliśmy w miejsce, gdzie nigdy nie powinniśmy
Znikąd otoczyły nas mury, 
a dookoła pełzają jaszczury
To coś w rodzaju testu jakości
Zdamy - albo porachują nam kości

- Czy to piekło? - pytasz - wszędzie widzę opętane duszę
Nie sądzę, ale się boję
Ta Czarna Parada jest tak wciągająca!

Witajcie w czarnej paradzie - wołają
Czy do nas dołączycie - pytają
Oni są tycy źli, tacy omątani!
Chciałabym mieć świadomość, że to wszystko mi się śni
Witajcie w czarnej paradzie - drą się
Czy do nas dołączycie - oni chcą cie
Ich szpony już cie nie wypuszczą, ale twe marzenia cie opuszczą
Och, nie idź tam! nie słuchaj ich!

Czy to piekło? - pytasz
A bo ja wiem... 
To piekło na ziemi zgotowaliśmy sami, jea!

To spotkanie musiao dojść do skutku
Pogrązamy się w bezradności i smutku
Przerażenie, zamienia się w obrzydzenie
Zaraz bulimicznie zwymiotuje
Ale póki stoję, nie poddam się!
To coś w rodzaju obozu przetrwania
Dojdziemy do końca albo zrobią z naszych mózgów prania!

Czy ja umarłem? - pytasz - wszędzie czuję odór
Nie sądzę, to strach
Och, ta Czarna Parada jest taka wciągająca!

A tak między wersami, co gdybyśmy byli samiuteńko-sami?
Bez nikogo, kto wyciągnąby rękę, skończył udrękę
Całowita samotność, klęsk samotność
I jeśli masz refleks
To zorientujesz się, że to jak bez miłości seks
Jak jedzenie bez sytości
Marność nad marności, poker bez twarzy
A co gdybyśmy byli sami? Całkiem sami?
Nie rozdzielajmy się, bo nie wyjdziemy stąd!
Razem uciekniemy z drogi do nikąd!

Zostań!
Niee, nie odchodź z nimi!
Dlaczego ta Czarna Parada jest taka wciągająca?
Więc żegnaj z nią... albo żyj ze mną.

Podcinasz sobie skrzydła

Podcinasz sobie skrzydła

Codziennie podcinasz sobie skrzydła
Boisz się, że jak polecisz za wysoko to rostopi Cie słońce?
Bez przesadyzmu - nie jest aż takie gorące!
Twe serce twardsze od lodu, ten płomyczek nie da rady
Czy czujesz coś pod zbroją ze skały?
Codziennie zamrażasz swe uczucia
Kosisz je nim wykiełkuję
Ciepłe słowa ciebie trują
Boisz się odrzucenia, boisz się potępienia...
Zła i cierpienia. Więc uciekasz, bo tak najłatwiej!
Nie widzisz tu miejsca dla siebie, odseparowujesz się
Nikt nie zna wdzięku twego imienia, nikt nie widzi cie
Kiedyś widziałaś tęczę
Wybrałaś beż
Ale czego ty naprawdę chcesz?
Możesz biec, ale ta droga kiedyś się skończy

Czemu podcinasz sobie skrzydła?
Czemu nie dajesz sobie szansy?
Och, dziecko, czemu podcinasz sobie skrzydła?
Proszę, odpowiedz i nie rób z siebie straszydła

Doktor powiedział:
"Dotyk jej serca jest jak kompiel w lodzie" x3
Ale nie wspomniał, co ona czuje. Czy coś?

Doktor powiedział:
"Dotyk jej serca jest jak kompiel w lodzie" x3
Słuszna obserwacja, a wnioski?
Co ona czuje?!

Doktor powiedział:
"Dotyk jej serca jest jak kompiel w lodzie" x3
Racja, tchórzu
Ale co może powiedzieć ona?!

Musi ją to parzyć
Każdy ciepły gest 
Przytul ją, jeśli chcesz
Może się obudzi
Każdy chce tylko miłości
Ci lepsi i ci drudzy

Bo ona podcina sobie skrzydła (podcina jeeeee)
Nie daje sobie szansy (nie daje jeeeeeej)
Upada nim wstanie, szarpie pióra (podcina jeeee)
Słońce jak na Ikara nic nie wskóra

Samamodzielność

Samamodzielność

Gubię się, kiedy prubujesz wskazać mi drogę
Gdy chcę uciec chwytasz mnie za nogę
Krzyczysz : gdzie idziesz, głuptasku!
Prubuję się wydostać z podtrzasku

Rzecz, którą każdy diabeł chcę zrobić
Wszystkie ludzkie marzenia zatopić
Głęboko w nicości
A serca pozbawić nadziei i miłości

Karzesz mi wstać, gdy zaczynam rozumieć sens rozpaczy
Ciągle powtarzasz, że bez pracy nie ma kołaczy
To, co myślę nie ma wartości
Wszak wszystko zamyka się w twej torsamości

Nie umiesz pływać, ale to robisz
Wszelkie me marzenia topisz
Skaczesz po tratwie ambicji
Nadzieje pozbawiasz liści

Zabijasz moją kreatywność, pozbawiasz pewności
Zjadasz me marzenia, zostawiasz jedynie ości
Kruche wspomnienia
Czy możesz mi zaufać?
Czy możesz mnie posłuchać?
Wiem, czego szukam
Proszę, nie potrzebuję teraz twej pomocy
Wródź za trochę i spójrz w zielone oczy

Nie umniesz pływać, ale to robisz
Zabraniasz mi wsiąść do łodzi
To, że ty nie potrafisz, nie musi być powodem zazdrości
Czy strachu, że ja utonę w przyszłości
Gdy będę Cie potrzebować
Nie zawacham się zawołać
Bo Cie kocham, ale chcę iść własną drogą
Wypłynąć z własną załogą
Nie zostane w porcie pod kloszem z Tobą
Idąc wszędzie za Tobą, powłócząc nogą

Inspiracje:
mum, Helena, 

Huśtawka

Huśtawka

To był dom, który wszyscy omijali żelaznym łukiem
A w nim tragicznie nieszczęśliwa dziewczyna
Stał tu... Samotnie pod nadziei wzgórzem
Duży, ale pusty

Jego lokatorka miała tylko zajęcie
Huśtała się na starej jak świat huśtawce
Na drzewie, przy różanym ogrodzie
Rano, wieczorem, przy każdej pogodzie

Sądziła, że to ma wpływ na jej samopoczucie
Śmiała się, gdy do prozdu leciała
I płakakała, gdy się cofała

"To jest silniejsze ode mnie, 
dlaczego nikt mnie nie rozumie?"
Pytała, pytała kogokolwiek
Drzewo się nad nią nie pochyliło

Dziewczynko, nigdy nie chciałaś się z nami bawić
Udawałaś szczęśliwą, lecz zaraz wszystko wychodziło na jaw
Więc zostawiliśmy Cie w spokoju
To TY zmusiłaś nas do odejścia
Po prostu nie było innegoi wyjścia
Nigdy nie zamknęliśmy przed tobą drzwi
Jedyną barierę postawiłaś ty

Trwała pomiędzy złością a radością
Śmiech, gdy do przodu leciała
Płacz, gdy się cofała
I sądziła, że to tak działa
Lecz to nie miałó znaczenia!
To, co czuła zależało, w którym kierunku patrzyła
Bo raz się jest na górze,
A raz w dole,
Ale o to o to chodzić w tym nie może

Kochana, nigdy nie chciałaś (...)

I tak całymi dniami, huśtała się
Lata mijały
Samotna i głodna
Do przodu i w tył 
W górę i do dołu
poruszała sięna kawałku zardzewiałego metalu
Nagle huśtawka pękła
A wraz z nią kręgosłup
Ale nie ten moralny:
Już się nie huśtała
Jeździła na wózku
I stwierdziła, że poruszając się w innej płaszczyźnie 
świat wcale nie jest lepszy
Po prostu więcej się widzi
Zaczęła pomagać ludziom na ulicy i zapraszać ich do swego domu

Kochana, zamiast się bawić spróbuj świat naprawić
Zamiast koncentrować się na sobie, na miłości
Tutaj nigdy nie zaznasz spokoju
Ale możesz wybrać, które otworzysz drzwi
Coś cie dziwi?
Nigdy nie były zamknięte
(Tyś jedynie dziecie złem przesiąknięte xD)

Bo każda ludzka ręka niesie ze sobą chorobę i uzdrowienie
A Ty?
Jakie masz jedno pragnienie?

Akustyczna izolacja

Akustyczna izolacja

Męczy mnie ta samotność w miłości
Świadomość, że za ścianą mieszkają ludzie
Którzy oddychają tą samą muzyką
Kochanie, podaj mi młot!
Gdybym miała więcej odwagi
Tych cegieł, by tu już nie było

Krzyk kamieni
To ich cichy krzyk

Wpuszczę decybele
Czy my wszyscy umrzemy w piekle?
A może z klatki zrobię szczeble?
Odkręcę kurek rzeki dżwięków maksymalnie

Krzyk kamieni
Tak, to ich głośny krzyk

Umarła na zawał serca
Sama w domu
Nie powiedziała nikomu
Że z miłości
Utoneła w gigahercach

wtorek, 4 marca 2014

Post-modernistyczne teorie i roztapianie uczuć

Ostatnio zdecydowanie więcej mówię przez muzykę. I tak ma zostać. Jedynie sama mogłabym stać się bardziej twórcza.

Wczoraj jednak muzyka przemówiła do mnie z wyjątkową siłą rażenia, wprawiła w palpitacje.
[Odmrażam uczucia. Nastrajam serce.]
clean up before she comes
help yourself <=> help them

 Kiedy nie mogłam spać, zaczęłam zatem uczyć się biologii (to normalne, kiedy chce ci się spać, nie? biologia działa tak usypiająco... ale nie moja!) Nie szła. Włączyłam zatem radio. Klasykę. Była 2.00, czy 3.00... (a i tak zasnęłam przed 4 dopiero)

I...



Udało się! :) (ale co? tego dowiecie się z jednego pseudo-wiersza, który może kiedyś tu wstawię)

Moja ulubiona scena z tego filmu. Od jakiegoś czasu chodziła mi po głowie jakby na nóżkach pająka, którego nawet ciężaru nie czułam ale gryzł, gdy byłam nieprzytomna. To kwintesencja człowieczeństwa. Hmm?

Nie zamieniaj serca w kamień.
Wrażliwość to zaleta.
Ale tak łatwo ją zamienić w drażliwość...
Zwłaszcza na drugiego człowieka, Piękno, Prawdę, Miłość.

"Zauważyłeś, że ludzie przestali w ogóle rozmawiać o swoich uczuciach? To nie jest zbędny ekshibicjonizm, kiedy mówisz, jak się czujesz. Dzielisz się swoim samopoczuciem, żeby ktoś inny mógł się mu przyjrzeć i ewentualnie skorygować swoją negatywną postawę. Tylko tyle."

Uczucia nadają kierunek?

Przejście!

Iść mam
to misja


*ciary*

~`PROSTO~`

*Czy kiedykolwiek zmądrzeje i nauczę się iść prosto? Bo chyba nie umiem - upiłam się marzeniami.


A to jedyny dobry, całkiem prawidłowy utwór z pierwszej płyty. ;)
(to była dłuuuga droga, szybko przebyta... za płytą płyta, co rok dalej o wszechświat noga)
Zawiera trochę błędów, z którymi się nie zgadzam,
ale ze znaczną częścią się utożsamiam. "Wszystko to zrobię, ale potem..."

 


A zapomniałam, jeszcze ten jest całkiem niezły:
"to najtrudniejsza część drogi, stąd do końca świata"

"Nad przepaścią inteligencji, sens się kończy,
i zaczyna ciąg sentencji,
Jesteśmy wielcy kiedy jesteśmy pewni wersji,
Że świat to tylko trening, na kuli ulepiony z ziemi"
"I tylko śmierć jednoczy nas i stawia nas na równi,
A cel różni nas i czas się dłuży,
I tylko śmierć przychodzi po nas punktualnie,
Zabierz mnie stąd, zabierz."

***

jestem z osiedla biedak, co miał dwa serca 
zabrali jedno - mam zapasowe
(...)
jestem kurierem marzeń


No dobra, idę.
Z poważaniem,
Za powołaniem

"BO TO SĄ MOJE DROGO-ZNAKI! SYNU!"


poniedziałek, 3 marca 2014

*coś dziwnego*

Czuję się dziwnie
Nie mam serca z kamienia,
choć czasem buduje wokół siebie mury
zbyt grube i wysokie nawet dla mnie do wspięcia

Chcę mi się płakać
Lecz nie potrafię (już)
Nie ma ku temu wyraźnej przyczyny
Ale po prostu chciałabym wylać to z siebie
("Wyrzuć to zło! Wyrzuć to z siebie!")

Tama drży
Jeszcze nie pęka
Tyle już z niej wyciekło uczuć
Że teraz zwiększyła tolerancje

Chcę mi się płakać,
lecz już nie potrafię!
I to sprawia
("to życie sprawiło, że jestem tym, kim jestem",
kłamcą, samo-oszukiwaczką)
Że chcę mi się płakać bardziej!

I tylko oczy pieką, zmęczone
Jakby śliskim śluzem zamroczone
Ukąsił je wąż
I są czerwone od wewnętrznej strony dolnej powieki

Czy taka zostanę na wieki?

Coś we mnie pęka
Wołam i walę w ścianę
Rozszerzam na boki mury
To gimnastyka sumienia

Chcę się odizolować
By usłyszeć
Wsłuchać w brzmienie Muzyki Serca

Muszę biec
Uciekać
Czy jak wyklęta
W lesie karmić mam orlęta?
("Zatuszuj swoje dane! Znikaj pryskaj!")

Post, modlitwa, oczyszczenie
Wiem, że ten ból i cierpienie
I smutek jest konstruktywny
I stres motywuje,
także ten, dziękuje

Cisza, krzyk, wytrych!
Milczenie to samotność

Tak psychodelicznie się czuję
Na progu duchowej rewolucji
Doznaję konwulsji
Oto kulminacyjny moment
Zbliżamy się do szczytu sinusoidy

I wiesz?
Tylko płakać nie umiem
Dlaczego?
Bo czy można płakać szambem?
 (Czuję się tak dziwnie, że płakać się chcę, ale nie mogę i to sprawia, że jest jeszcze smutniej, ale to konstruktywny smutek, co będzie mieć zbawienny skutek?)

To jest wojna, kurczę, oni przyjdą po nas, po Polskę!
To jest wojna - krzyczy głos paranoika z Super Expresu
Gdzie? Gdzie?! Nie znam adresu, ale mam coś w postaci GPS'u
To jest wojna, ale ona zaczyna się w naszych duszach

To wojna w naszych duszach
Jeśli ją wygramy
To nie będzie jej na świecie


/ wiersz napisany bardzo na szybko z nagłej potrzeby i ponieważ najłatwiej mi się tu pisze.

Medium - Rząd dusz
I wiele kawałków z "Dramatu współczesnego" posłużyło mi za inspirę w tle.