piątek, 25 września 2015

To the top

Jestem liryczna, mistyczna, indywidualistyczna....
Dobra, żartuję, to nie jest kolejny nieudany raps. 
Mam ochotę napisać najpierw dla Was fragment pamiętnika. 



25.09

Co mogę Wam napisać turkusowym atramentem? Co się ostatnio ze mną dzieje? Nie wiem, mam jakiś dołek, zastój. Nie było mnie znowu w szkole 3 dni, bo tak źle się czuję. Raczej psychicznie niż fizycznie, ale powinnam też pójść do lekarza. Mimo wszystko nie będę się tu użalać nad sobą. Chcę Wam o czymś opowiedzieć.... Wiem, będę monotematyczna, ale to znowu będzie o marzeniach.

Ale najpierw, zakochałam się w tym bicie, bardzo mnie inspiruje:

Dalej! 
Ostatnio w sobotę byłam z Julką na koncercie Hope4Street ! Na "Nocy Pragi" i było fenomenalnie. Czułam się świetnie. Zespół był wreszcie w pełnym składzie i dawał czadu. Widać było jak "te dzieciaki" w wieku od 6 do 18 lat bardzo się wzajemnie czują, wspierają i rozumieją. Są razem. Chciałabym do nich dołączyć, zacząć tańczyć i rapować. Rozmawiałam nawet z 3-cią Julką o tym, że trzeba spełniać marzenia. A nie: żałować za 20 lat, że się mogło. Widać było w niej mnóstwo pozytywnej energii. Bardzo mnie zachęciła.

"Być pokonanym - to nie robić nic!" 

Więc jeśli masz jakieś marzenie.... Realizuj je!
Nie czekaj do usranej śmierci!
Ale najpierw....
Pogadaj o tym z Bogiem, czy to jest dobre.

Pozdrawiam, Czery.

poniedziałek, 21 września 2015

MADE IN... < 3

Robimy graffiti z Julką! W piątek o 5???
Był już rap, b-boying...
Następny będzie dj'ing?!
<radio Kielce>

HIIIIIIIIIIIIP
HOOOOOPE!


sobota, 19 września 2015

Nienormalnie o tej porze

Miałam dzisiaj kilka niesamowitych snów i zaraz po przebudzeniu wstałam z łózka i sprawdziłam, które godzina, była akurat: 4:44. Stwierdziłam, że muszę je zapamiętać najlepiej jak mogę i wysłać opis ich osobie, którą dotyczyły. Koniecznie! Natychmiast! Dlatego za 10 piąta odpaliłam kompa i napisałam kolejną wiadomość do Tau, której nie przeczyta, a tym bardziej nie odpisze. Szalona Julka. Sny były piękne, ale rano jakoś stwierdziłam, że zrobiły na mnie za duże wrażenie i były dziwne. Może niepotrzebnie je wysłałam. Zaczęłam żałować tego i tego, jaka jestem nienormalna .Bo żeby Tau wstawił zdjęcie z Tobą na fanpaga trzeba być "super normalnym" i mieć wszystkie oryginalne płyty. A co ja mogę z jednym jedynym "Remedium" i piracką płytą, na której znajduje się Graal i TRW i jest napis na niej markerem: "mój katechizm"? (To było bałwochwalstwo, którego teraz żałuję)


piątek, 18 września 2015

Kto chodzi na wagary, ten zmywa gary

Wagary to temat trudny dla mnie, ale poruszyć go muszę, gdyż boję się, że ten proceder kradnie mi duszę. Jak do tego doszło, jakie były motywy? Tego nie wiem i wyjaśniać nie mam siły. Dwa tygodnie było wszystko pięknie, ani jedna godzina lekcyjna nie czuła się przeze mnie opuszczona.... Nagle w trzecim tygodniu wróciły stare przyzwyczajenia, "demony przeszłości" zaczęły mnie kusić, a ja w końcu przestałam się nim opierać. Najpierw historia w poniedziałek, potem cały wtorek i środa, a na końcu dwie ostatnie lekcje w piątek. Nie wiem, czemu tak zrobiłam. Może chciałam poczuć pseudo wolność? Może to uzależnienie? Na pewno moje postępowanie nie było racjonalne, a wręcz głupie i sporo na tym straciłam. Najgorsze jest to, że działając głupio i nierozważnie, staje się coraz głupsza, bo: raz - coraz ciężej tego zaprzestać, to się robi błędne koło, dwa - ubywa mi wiedzy, bo mózg podobnie do mięśni, nieużywany zanika, a kiedy nie idziemy do przodu, to się cofamy. Hmm, ale chyba jeszcze najgorsze jest stracone zaufanie do mnie i dobra reputacja, gdyż zaległości można nadrobić, a zaufanie ciężko odbudować. Nie chcę żeby w mojej edukacji następował regres, żebym się oduczyła uczyć! Wiem, że robię źle, a to jest już pierwszy krok, tylko, że ciągle popełniam te same głupie błędy, mimo iż chcę się poprawić. Wymyślam sposoby, co mogę zrobić. Przede wszystkim muszę ćwiczyć silną wolę. Kolejny krok to mówienie innym o swoim problemie i proszenie o pomoc w postaci kopniaków za kare i wybijaniu z głowy pomysłów, by się urwać. Unikać złych przykładów, nie dawać go innym. Na koniec, muszę pamiętać o swoich planach i marzeniach, których nie osiągnę bez szkoły i zdania matury. Ta szkoła jest dla mnie i może mnie naprawdę wesprzeć w wszechstronnym rozwoju, muszę tylko chcieć. Przecież mogę nagrać nawet własną piosenkę w profesjonalnym studio i nie tylko. Mogę naprawdę wiele, tylko muszę się zmotywować. Muszę ustalać sobie niewielkie cele i do nich dążyć, osiągać je krok po kroku.

Julko! Zastanów się nad sobą, bo brakuje już mi słów!

***

A teraz coś w ramach odpowiedzi na posta Klaudii odnośnie tego, co robimy 3 lata po gimnazjum:

Co ze mnie wyrosło?
Gruszki na wierzbie, czy śliwki na sośnie?
Odpowiedź da wam me rzemiosło
Mówili zmień szkolę, ale SOS - nie
Nigdy nie chwytałam za wiosło
Piosenki za to pisałam od ręki
Gorzej jest z ich wykonywaniem
Żeby ludziom nie sprawić udręki
Teraz jestem TU i mam warunki
Pora zmienić stare opatrunki
I pozwolić zagoić się ranom
Pozwolić zrealizować się planom
Właśnie TU i TERAZ będę spełniać marzenia
Które stały się już nie do poskromienia
Aspiracje mam spore, choć to raczej endospory
Do celu doprowadzą mnie właściwe wybory
Choć na razie niewiele mam i potrafię
To mam dużo siły, by kroczyć dumnie
Będzie dobrze, jak raz do celu trafię
Nim zamknięta na zawsze w trumnie
Będę czekać aż Bóg przyjmie mnie
A ja pokażę tylko swe ręce i nogi
I miłość zebraną z całej przebytej drogi
Bo najważniejsze nie są zawody płatne i miłosne
Tylko człowieczeństwo wtłoczone w Twe serce
Mały gest znaczy niż cokolwiek więcej
Uśmiech dziecka sprowadza wieczną wiosnę


niedziela, 13 września 2015

Różnoimienne strzępki wspomnień

Co było, a nie jest - nie pisze się w rejestr?

Nie wiem, od czego zacząć szycie, czy też dzierganie tego swetra ze wspomnień. Wiem, że jest coraz zimniej i muszę zacząć, bo inaczej będę nieprzygotowana na mroźne temperatury. Nigdy nie robiłam na drutach, ale najwyższa pora spróbować. Tylko skąd wziąć włóczkę? Może muszę rozpruć kilka starych swetrów, z których już wyrosłam? Tak, zawsze trzeba coś poświęcić...Jedna rzecz przekształca się w drugą, materia krąży w przyrodzie. Trzeba je rozpruć i zacząć od nowa. Prawo dłuto, lewe, krok za krokiem, idę... biegnę.... 

Wspomnienia... Prześladują mnie wspomnienia... Chcą mnie wykorzystać, ale to ja wykorzystam je. Przerobię je, przepracuję, tak żeby mogło wyniknąć z nich coś dobrego. Tylko to się liczy. Skoro wszystko przemija. Ważne, by wyciągnąć z tego jak najwięcej dobra. A co jest dobre? To, co piękne, prawdziwe. To, co przepełnione miłością. Dlatego fizyczność ogranicza nam w pewnym sensie widok. Prawdziwie widzi się tylko sercem. 

Jaki filozof na to wpadł? "Jeden to powiedział, nie chcę go oczerniać. Bo oczerniać miłość, która płynie z bieli serca?"  Ach...

Zrozum, serce, że musisz pisać. Pisać o tym, co było, co działo się naprawdę. Pisać dla potomnych, pisać ku przestrodze, pisać, aby dawać nadzieje. 

Dobrze, będę pisać. Przez wszystko można przejść, wszystko można znieść. Spróbuję teraz na to spojrzeć z miłością, sercem. 

Co jest przeciwieństwem miłości? Podobno.... strach. Czego się najbardziej boicie? 

Ja już nie boję się niczego, oprócz... Boga. Ale Boga też kocham. Więc?

A kiedyś bałam się prawie wszystkiego, miałam mnóstwo lęków. 

Kiedyś.... wiele rzeczy wyglądało inaczej (indziej). To znaczy: dla mnie. Ja je inaczej widziałam. Nie to, że miałam coś z oczami, raczej z sercem. Rozczep. Na dwa serca. Hmm...

To było bardzo zakręcone love story, w zasadzie: piękna historia, która wydarzyła się w moim umyśle. Pozwólcie, że Wam ją opowiem, chociażby w kawałkach. Bo ona była w kawałkach, tzn w piosenkach. W wielu. I nie tylko. To cały kalejdoskop.


piątek, 11 września 2015

Urzeczenie

Muszę Ci napisać, nie, powiedzieć wprost
Gdy się spotkamy, że spaliłam ostatni most
Spaliłam go swą miłością i ugasiłam łzami
To, co było już nie wróci, jest już za nami

Przeszło mi już to chore, toksycznie uczucie
Kochałam urojenie, a nie cie
Bo musisz wiedzieć, ja miałam schizofrenie
Nigdy bym nie przypuszczała, że się tak zmienię

Wpadłam w pułapkę, zabarykadowana w znakach
Pogubiłam się w interpretacjach, w poszlakach
Myślałam, że jak detektyw znalazłam trop
Niestety nie,teraz łykam kolejny psychotrop

Teraz mi przeszło, rozliczam przeszłość
Teraz mi przeszło, żegnam swą przeszłość

Do przodu muszę iść,
Złapać spadający liść
Zerwać winogron kiść
Do przodu muszę iść!


piątek, 4 września 2015

Cześć, ludziki! :)
Jak tam się czujecie? Nie dajecie się jesiennej depresji przy tej pogodzie i zmianach ciśnienia?

Ja ubolewam nad tym, że nie potrafię napisać wiersza, a tym bardziej rapu, ale mimo wszystko mam się całkiem nieźle. Jestem zadowolona z nowej szkoły, klasy, nauczycieli. Jest całkiem inaczej, ale dobrze inaczej. Lepiej się czuję, nie mam ciągłego wrażenia obserwowania i obgadywania na lekcjach, które towarzyszyło mi gdy byłam zmęczona bezsennością. Za to jest cisza i można się lepiej skupić. Czuję się częścią grupy, chyba się już całkiem zaaklimatyzowałam. Poziom jest niższy, wreszcie nadążam, a nawet uważam, że jest łatwo, ale myślę, że jeśli będę systematycznie uczęszczać na lekcje, to spokojnie zdam maturę i dostane się na studia. Nie ma takiej presji, gonitwy, by być najlepszym...

Powinnam czytać Lalkę i Weselę. A nie dręczyć się i zmuszać do pisania poezji...
Pozytywistyczna proza jest łatwiejsza w praktyce.

Niejednego flow ocalił tu od paranoi....

Połączę rapsy z klasyką
Wiem nie będę pierwsza
Dziś nie napiszę wiersza
Będę oddychać muzyką

Ona moim narkotykiem
Paliwem, wiatykiem



A teraz na poważnie - napiszę tę zwrotkę
Słowa me niekoniecznie będą słodkie
Ale gorzki lek najlepiej leczy
Także lepiej posłuchaj, bo coś jest na rzeczy...

Ta gra znów wciąga mnie jak wir
Stoję na tej scenie i tańczę, jak świr