Wagary to temat trudny dla mnie, ale poruszyć go muszę, gdyż boję się, że ten proceder kradnie mi duszę. Jak do tego doszło, jakie były motywy? Tego nie wiem i wyjaśniać nie mam siły. Dwa tygodnie było wszystko pięknie, ani jedna godzina lekcyjna nie czuła się przeze mnie opuszczona.... Nagle w trzecim tygodniu wróciły stare przyzwyczajenia, "demony przeszłości" zaczęły mnie kusić, a ja w końcu przestałam się nim opierać. Najpierw historia w poniedziałek, potem cały wtorek i środa, a na końcu dwie ostatnie lekcje w piątek. Nie wiem, czemu tak zrobiłam. Może chciałam poczuć pseudo wolność? Może to uzależnienie? Na pewno moje postępowanie nie było racjonalne, a wręcz głupie i sporo na tym straciłam. Najgorsze jest to, że działając głupio i nierozważnie, staje się coraz głupsza, bo: raz - coraz ciężej tego zaprzestać, to się robi błędne koło, dwa - ubywa mi wiedzy, bo mózg podobnie do mięśni, nieużywany zanika, a kiedy nie idziemy do przodu, to się cofamy. Hmm, ale chyba jeszcze najgorsze jest stracone zaufanie do mnie i dobra reputacja, gdyż zaległości można nadrobić, a zaufanie ciężko odbudować. Nie chcę żeby w mojej edukacji następował regres, żebym się oduczyła uczyć! Wiem, że robię źle, a to jest już pierwszy krok, tylko, że ciągle popełniam te same głupie błędy, mimo iż chcę się poprawić. Wymyślam sposoby, co mogę zrobić. Przede wszystkim muszę ćwiczyć silną wolę. Kolejny krok to mówienie innym o swoim problemie i proszenie o pomoc w postaci kopniaków za kare i wybijaniu z głowy pomysłów, by się urwać. Unikać złych przykładów, nie dawać go innym. Na koniec, muszę pamiętać o swoich planach i marzeniach, których nie osiągnę bez szkoły i zdania matury. Ta szkoła jest dla mnie i może mnie naprawdę wesprzeć w wszechstronnym rozwoju, muszę tylko chcieć. Przecież mogę nagrać nawet własną piosenkę w profesjonalnym studio i nie tylko. Mogę naprawdę wiele, tylko muszę się zmotywować. Muszę ustalać sobie niewielkie cele i do nich dążyć, osiągać je krok po kroku.
Julko! Zastanów się nad sobą, bo brakuje już mi słów!
***
A teraz coś w ramach odpowiedzi na posta Klaudii odnośnie tego, co robimy 3 lata po gimnazjum:
Co ze mnie wyrosło?
Gruszki na wierzbie, czy śliwki na sośnie?
Odpowiedź da wam me rzemiosło
Mówili zmień szkolę, ale SOS - nie
Nigdy nie chwytałam za wiosło
Piosenki za to pisałam od ręki
Gorzej jest z ich wykonywaniem
Żeby ludziom nie sprawić udręki
Teraz jestem TU i mam warunki
Pora zmienić stare opatrunki
I pozwolić zagoić się ranom
Pozwolić zrealizować się planom
Właśnie TU i TERAZ będę spełniać marzenia
Które stały się już nie do poskromienia
Aspiracje mam spore, choć to raczej endospory
Do celu doprowadzą mnie właściwe wybory
Choć na razie niewiele mam i potrafię
To mam dużo siły, by kroczyć dumnie
Będzie dobrze, jak raz do celu trafię
Nim zamknięta na zawsze w trumnie
Będę czekać aż Bóg przyjmie mnie
A ja pokażę tylko swe ręce i nogi
I miłość zebraną z całej przebytej drogi
Bo najważniejsze nie są zawody płatne i miłosne
Tylko człowieczeństwo wtłoczone w Twe serce
Mały gest znaczy niż cokolwiek więcej
Uśmiech dziecka sprowadza wieczną wiosnę