Dobra, żartuję, to nie jest kolejny nieudany raps.
Mam ochotę napisać najpierw dla Was fragment pamiętnika.
25.09
Co mogę Wam napisać turkusowym atramentem? Co się ostatnio ze mną dzieje? Nie wiem, mam jakiś dołek, zastój. Nie było mnie znowu w szkole 3 dni, bo tak źle się czuję. Raczej psychicznie niż fizycznie, ale powinnam też pójść do lekarza. Mimo wszystko nie będę się tu użalać nad sobą. Chcę Wam o czymś opowiedzieć.... Wiem, będę monotematyczna, ale to znowu będzie o marzeniach.
Ale najpierw, zakochałam się w tym bicie, bardzo mnie inspiruje:
Dalej!
Ostatnio w sobotę byłam z Julką na koncercie Hope4Street ! Na "Nocy Pragi" i było fenomenalnie. Czułam się świetnie. Zespół był wreszcie w pełnym składzie i dawał czadu. Widać było jak "te dzieciaki" w wieku od 6 do 18 lat bardzo się wzajemnie czują, wspierają i rozumieją. Są razem. Chciałabym do nich dołączyć, zacząć tańczyć i rapować. Rozmawiałam nawet z 3-cią Julką o tym, że trzeba spełniać marzenia. A nie: żałować za 20 lat, że się mogło. Widać było w niej mnóstwo pozytywnej energii. Bardzo mnie zachęciła.
"Być pokonanym - to nie robić nic!"
Więc jeśli masz jakieś marzenie.... Realizuj je!
Nie czekaj do usranej śmierci!
Ale najpierw....
Pogadaj o tym z Bogiem, czy to jest dobre.
Pozdrawiam, Czery.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz