niedziela, 28 czerwca 2015

Kompozycja z czarnym kwadratem w środku przykryta warstwą kolorowych dekoracji

Schizo, daj żyć!
Jesteś jak brud
którego nie da się zmyć!
Czuję się jak bankrut
Którego cały trud
I tak sprowadza się do jednego
Do zera
I wiesz co?
Aż mnie coś zżera
....

Schizo, daj żyć!
Jesteś jak brud,
Którego nie da się zmyć!
Jak czarny kwadrat
Na białym papierze
Nieważne, ile minie lat
Ile spłacę rat
Czy będą się modlić uzdrowiciele,
papieże
Ty zostaniesz w mojej duszy i ciele?
I aż ci powiem że
.....


Schizo, daj żyć!
Jesteś jak brud,
Którego nie da się zmyć!
Gdy próbuję cie zetrzeć
Tylko wcieram cie głębiej
Rozmazuje
I jakby nie patrzeć
Jakoś funkcjonuje
Ale jesteś w strukturze kartki
Przepełniasz jej zakamarki


Jesteś niezbywalną częścią życia
Elementem kompozycji
Nie ma środków do mycia
Które całkiem wymażą cie z pamięci
Ale przecież mogę coś dorysować
Nie po to, by cie schować
Ale żeby stworzyć harmonijną całość
Byś przestała powodować złość
Mogę coś dorysować
Użyć wszystkich barw z palety
I "co złego to nie ty"




piątek, 26 czerwca 2015

Najważniejsza lekcja..

Wielu ludzi uważa, że najważniejsza w życiu jest edukacja. To prawda, że człowiek uczy się calutkie życie. Uczy się wszystkiego. Często jednak traktujemy kolejne szkoły, kursy, szkolenia jakby było to naszym priorytetem, bierzemy udział w tym wielkim pędzie za karierą. Zaliczamy kolejne przedmioty, systematycznie uczęszczamy na lekcje. A jeśli coś nam się nie uda, czynimy z tego dramat. Jakie to ma jednak znaczenie w ostatecznym rozrachunku naszego życia? Czy jeden rok w tą, czy w tą rzeczywiście robi aż tak wielką różnicę?

Hmm, a co jeśli jest coś czego nie uczą nas w szkole? I nie mówię tu wcale o teoriach spiskowych i prawdziwej historii świata jak by się niektórym mogło nasuwać... Co to takiego? - spytacie. Jakiś sekret?
Nie, to coś bardzo prostego, a zarazem oczywistego. To... Miłość. Ale przecież - powiecie - są lekcje WDŻ, religii itp... a nawet na polskim mówi się o miłości. Co innego teoria, a co innego praktyka...

"Najważniejsza lekcja synu
Abyś zapamiętał
Miłości nauczyć cię
Przekaż ją, pamiętaj
Najważniejsza lekcja córko
Abyś ty umiała
Kochać kogoś z głębi serca
Miłości ufała!"

<3


czwartek, 25 czerwca 2015

Jeszcze życie wyjdzie ci...

Czasem odczuwam bezsens swojej egzystencji
I mimo szczerych chęci, opuszczenie przez ludzi,
nawet tych najbliższych, co mieszkają tuż obok...
Czasem jestem osobą, która się na darmo łudzi...
I tylko oszukuję siebie i innych, że jest ok

I wciąż czekam na jakiś znak
Kiedy ktoś poda mi rękę
Będzie na tak, żeby po prostu...
Pokarmić razem kaczki nad stawem
Albo pojechać pociągiem do
Stacji spełnionych marzeń...

Jednak niezależnie od innych
Mogę być szczęśliwa
I wierzę, że jeszcze spotkam dobrych ludzi
A z koszmaru ktoś mnie zbudzi
Pókim jeszcze jestem żywa
Wiem, że wszystko może się zmienić
Jeszcze życie wyjdzie mi
I będzie się kolorami tęczy mienić

Drugi odcinek książki o jeszcze nieznanym tytule.

*W zasadzie to mam już roboczy tytuł: "paranoidalna podróż", ale może wymyślę coś lepszego. ;)

2. Odnalezione w częściach...


"Zupełnie nie wiem od czego zacząć. Może zacznę potem.
A może nie ma czegoś takiego jak początek.
Narodziny są poza życiem. Tak jak śmierć."
fragment pierwszej notki na blogu Metanoia

Tak się zastanawiam, czy... 
zacząć od początku, czy...
od końca?

A może rzeczywiście nie ma czegoś takiego jak początek i nic się nie kończy, nic się nie liczy....bo jesteśmy martwi?

Martwi? Czemu mielibyśmy być martwi?
Bo nie mamy Życia w sobie? #apokalipsa_zombie

Ale przejdźmy do rzeczy! Jestem zniszczonym, ale nie: pokonanym człowiekiem, który ciągle walczy z własnymi demonami. Potrafię częstować ludzi uśmiechem i wiem, że wszystko przychodzi tu z pracą i wiekiem. Nawet nie czuje, kiedy rymuje. Ale już nie będę, obiecuję (przynajmniej na tej stronie, mhahah)

Opowiem Wam moją historię, miałam mnóstwo potknięć, ale nie chcę przejść życia jednym krokiem! Bo jeden krok może odmienić życie, jednym krokiem możesz wygrać i błyszczeć albo odwrotnie. W zasadzie to skoncentruję się na jednym aspekcie swego życia, czyli zespole paranoidalnym. Jednak odkryłam, że wszystko mogło się zacząć jeszcze przed mymi narodzinami. Chociaż już od roku mam remisje,  niewielkie objawy, a ma  psychoza trwała krótko (dzięki czemu mogę w ogóle pisać), muszę się cofnąć do odległych czasów, a także wyruszyć w przyszłość, by prawidłowo nakreślić obraz swej choroby i zdrowienia...

Pora na trochę narcystycznej autobiografii. Urodziłam się godzinę po tym, jak ucichł huk noworocznych petard. One oczywiście były na moją cześć. Mówią, że w zimie rodzi się pare procent więcej schizoli, ale mniejsza. Moja mama, która leżała od miesiąca prawie w szpitalu, żebym jako spory, ważący kilogram wcześniak, dla którego nie było nawet skarpetek, za szybko nie wyskoczyła, nie wiedziała kompletnie co się dzieje.Lekarze składają sobie życzenia...o co tu chodzi? Miała 29 lat, kiedy się urodziłam, a tato był i jest młodszy... Pierwsze dziecko poroniła we Francji, a będąc ze mną w ciąży bardzo się denerwowała. 

Gdy się urodziłam pierwsze co zrobiłam to mrugnęłam porozumiewawczo do mamy. Cały czas chciałam być przy niej, nie dałam się od niej oderwać.Gdy tylko mnie zostawiała, myśląc, że śpię... wpadałam w płacz. Musiałam być okropna. Serio. Nie wiem, czy bym wytrzymała z takim dzieckiem, podziwiam swoją mamę. Później się dowiedziała, że nie musiała mnie odkładać do łóżeczka, tylko mogła spać ze mną - to by pewnie pomogło. To taka rada ode mnie dla przyszłych mamusiek. 

c.d.n.

niedziela, 21 czerwca 2015

Mam niemal 20 lat, ziom
Czas już wykonać TEN jeden
KROK !


to będzie najlepszy
mego życia ROK !


Może dla Ciebie
To    SZOK


Ale...
Czas już zrobić
na kasę SKOK



Mówią, że pierwszy milion trzeba ukraść
Ja wierzę, że to jest nasz POTENCJAŁ!



Kto zabroni BIEDNEMU
Bogato ŻYĆ ???

Siejmy nadzieje

Taaaa.... Niosę nadzieje... Zabrałam ją i wieję! (Parafraza "Fudamentu" by Medium)

 Mam nowe hasło:
Hope 4 World
In     1   Word

Chciałabym dołączyć do Hope4Street i nagrac z nimi jakiś kawałek. Ostatnio te "dzieciaki" wraz z panią Anią mnie strasznie inspirują. Tak samo jak cała idea nadziei dla ulicy i arteterapii w takim odlotowym wymiarze.  Właśnie siedzę i piszę teksty w swoim raperskim zeszycie z napisem: "Keep calm and NAWIJAJ". I całkiem dobrze mi idzie, nie chwaląc się. Wena mnie kocha. Bo wróciła. :D

Wena mnie kocha.. A czy ja kocham? Czy potrafię? Chciałabym się tego nauczyć. Ale to coś, czego będę się uczyć caaaałe życie. I w życiu po życiu, mam nadzieję. Prawdziwa miłość to nie zauroczenie i różowe okulary.... To nasza wolna wola i ciężka praca. Boże, naucz mnie prawdziwej Miłości, pomóż mi ich kochać... Czasem to trudne. Kiedy np  się nic czuje. Ale ponoć miłość jest cierpieniem, jak to rapu... nie, co ja bredze! Śpiewa LemON.  A tęsknota to cierpienie + cierpliwość, jak nam kiedyś powiedziała pani Maja, nasza wspaniała, niezapomniana katechetka. 

I chciałabym i boję się... Znowu ambiwalencja. 

Słucham właśnie "Seansu Spirytystycznego" - świetna płyta mimo wszystko.


Kiedyś też taką nagram, a co!

Mam dużo planów. Czytam książkę "To będzie najlepszy rok Twojego życia!" i chciałabym w to wierzyć, że tak będzie. To ostatnie pół roku bycia nastolatką. Ale jakoś ta książka mnie dołuje.... Hm, ciekawe dlaczego? Może Janusz ma racje, że powinnam czytać inne książki, a nie jakieś poradniki psychologiczne. Mam ochotę na jakąś fantastykę w stylu Gry Endera albo książka o Kuklińskim też może być. 
Janusz uważa, że lubię dziwnych ludzi mówiąc eufemistycznie. ;) Po prostu lubię poznawać ludzi i jestem empatyczna, szukam prawdziwych przyjaciół. Ale to nie prawda, poznaje też naprawdę świetnych ludzi. I całkiem normalnych, a nawet niezwykłych...






środa, 17 czerwca 2015

pro-wa/okacyjnie

Hmm... W życiu nie ma czegoś takiego jak przypadek. To pseudonim artystyczny Ducha. ;)

Cóż... You're in this alone!

Ale... Całe życie byłem sam i nie chcę żadnych zmian???





wtorek, 9 czerwca 2015

"Siedzieliśmy wpatrzeni tak jak dzieci, które jeszcze nic nie wiedzą"

Dostałam się do SOS'u! Może mi tam pomogą. Dostałam kolejną szansę.
Jeeej, tak się cieszę, że jest szkoła, która nie zamknęła przede mną drzwi.
Nie wszyscy ludzie są źli, pamiętajcie! ;)

Wczoraj spotkałam się z Michałem w Łazienkach Królewskich.
Urządziliśmy sobie piknik, jedliśmy tosty i truskawki. Słuchaliśmy muzyki, rozmawialiśmy, spacerowaliśmy, przytulaliśmy się. Było cudnie!