"...I proszę cie, nie mów brzydko pod nosem o tym, co w sercu noszę, okej?"
Dawno nie pisałam, tzn mam wrażenie, że dawno, chociaż to tylko jakieś 10 dni (to jeszcze nie tak źle!). I tak w marcu tegoż roku wyrabiam rekordy ilości notek. Ale to nie jest ważne. Tyle się u mnie zmieniło, a zarazem pozostało takie samo. Na przykład przestałam się przejmować pewnymi sprawami i jest mi jakoś lżej na serduchu. Pogodziłam się, że ludzie mają wolną wole i mogę mnie zranić, ale i tak staram się o nich myśleć pozytywnie i wierzyć w przyjaźń, ba, nawet w miłość. Z drugiej mańki w mej sytuacji szkolnej prawie nic nie ruszyło, stoję w miejscu, a nawet się cofam... Tak się miotam trochę bez celu i motywacji.
Ale generalnie jest coraz lepiej. Dowiedziałam się niedawno, że mam anemie i to mi trochę wyjaśniło. Muszę zmienić sposób odżywiania się i brać te różoffe tabletki. ;) To dlatego, gdy przebiegnę 100metrów łapie mnie zadyszka i jestem taka zmęczona. Ale odbuduję swoją kondycje na wiosnę, aby w lato mieć ją już bardzo dobrą. Przyda mi się. Mam tyle planów. Świat jest piękny i niebezpieczny! Piękno też jest niebezpieczne. Hmm, dlatego będzie moją bronią, tak jak sztuka. (The art is weapon) Chodzę sobie na spacery i podziwiam uroki chwil... śpiew ptaków, słoneczko, niebieski i zielony do okoła działają lepiej na mnie niż kapsułki seronilu; wytwarzają się hormony szczęścia i życie znów staje się cudowne. No bo jest cudowne, jest cudownym darem dla nas z czystej bezinteresownej Miłości!
Staram się myśleć pozytywnie i łapać chwile ulotne jak ulotka. Bo za chwile może spotkać nas "cmentarna brama". Memento mori, wszyscy umrzemy... Czym jest nasze życie w porównaniu do całej historii świata? (czy to jest różnica, czy ktoś umrze w wieku 1 a 90 lat?) Jak możemy się w niej zapisać? Może jednak lepiej się nie zapisywać, bo często najbardziej pamięta się o największych zbrodniarzach? Potrzeba nam przebaczenia... Jesteśmy pyłem we wszechświecie... A jednak nawet nawet najmniejsze życie jest bezcenne. Możemy zrobić coś wielkiego nawet dla jednego człowieka - zapisać się w jego historii, a nie: historii świata. Z resztą ja wierzę, że nasza historia dopiero się rozpoczyna.... Jesteśmy dopiero w podstawówce życia, czeka nas jeszcze gimnazjum, liceum itd A co będzie potem, po śmierci? Pomyślcie, wyobraźcie sobie, że nagle Ktoś Was budzi z martwych.... Do życia, bądź śmierci. I jeśli wybierzecie to pierwsze,to traficie do niewyobrażalnie pięknego Raju z super ciałami i w ogóle... Wtedy to dopiero będzie Życie! Czasem już się nie mogę doczekać tego, co jeszcze mnie czeka, chciałabym mieć już za sobą apokalipsę , sąd, zobaczyć Niebo i Raj. ;)
"Mam w sercu takie miejsce, chowam tam wielki Plan!"
sobota, 28 marca 2015
piątek, 13 marca 2015
Nie chcę się obudzić
Wyobraźnia pozwala mi marzyć!
Pora wziąć się za siebie, zacząć coś robić.
Nadchodzi wiosna, czas na porządki zatem!
No to co? Wjeżdżam z nowym tematem!
Aby można było zbierać plony latem!
Czuję się już o niebo lepiej. Chcę odnaleźć swoją wartość. I coś sobą reprezentować.
Przestać gadać. Zacząć działać.
środa, 11 marca 2015
Gehenna
Tak źle jeszcze nie było
Pora pożegnać swe ryło
Cuz...I don't wanna be myself!!!
Mówią, że karma szybko wraca?
///
Pocieszycielko strapionych
Matko Najczulsza
Przygarnij mnie do swego serca,
by zdrowiały rany mego serca!
Koniec mojego świata
Byłaś dla mnie ostoją wśród burz
Teraz uciekasz jak tchórz
Mówisz: don't worry, to nie koniec świata
Jednak burzy się mój cały świat
Czy warto czekać do lata?
Skoro cały świat jest mi jak kat
To sprawia, że w kieszeni się otwiera nóż
I mam ochotę wyciąć nim me bolące serce
I cóż, nie chcę już więcej róż
Skoro tylko kaleczą me ręce
Chcę odejść do bajek,
Do rycerzy zza siedmiu mórz
Po co mi te siedem kluczy?
Czekam na antyglobalistę w parze Najek
Może on mnie nie wykluczy
To jest koniec mojego małego świata
I żal mi, że ci to po prostu lata
Ranisz mnie, nie chcąc mnie ranić
Czuję jak zaciska się na mej szyi nić
Nie chcę tu już dłużej tkwić
To jest koniec mojego świata
Teraz uciekasz jak tchórz
Mówisz: don't worry, to nie koniec świata
Jednak burzy się mój cały świat
Czy warto czekać do lata?
Skoro cały świat jest mi jak kat
To sprawia, że w kieszeni się otwiera nóż
I mam ochotę wyciąć nim me bolące serce
I cóż, nie chcę już więcej róż
Skoro tylko kaleczą me ręce
Chcę odejść do bajek,
Do rycerzy zza siedmiu mórz
Po co mi te siedem kluczy?
Czekam na antyglobalistę w parze Najek
Może on mnie nie wykluczy
To jest koniec mojego małego świata
I żal mi, że ci to po prostu lata
Ranisz mnie, nie chcąc mnie ranić
Czuję jak zaciska się na mej szyi nić
Nie chcę tu już dłużej tkwić
To jest koniec mojego świata
poniedziałek, 9 marca 2015
"Co to za przyjaciele?" - Medium
Ryczę jak bóbr od godziny....
Dlaczego zawsze musi być tak samo? Ważne dla mnie osoby zostawiają mnie w momencie, kiedy najbardziej jestem podatna na zranienie.... Dlaczego? Co jest ze mną nie tak?
Nie chcę mi się już żyć.... w ten sposób.
Miałam Cie za najlepszą przyjaciółkę... Jak zwykle się myliłam....
Nie chcę użalać się nad sobą, ale dzisiejsza wiadomość na fb (gratulacje, jakie to odważne) mnie dobiła.
Czuję się jak bezwartościowy śmieć i psychol.
Może to jakaś lekcja. Może powinnam się teraz bardziej poświęcić sztuce?
"To jest ktoś taki, kto mnie nigdy nie oszukał, słuchaj, to jest moja sztuka".
Chyba każdy najbardziej boi się odrzucenia i samotności...
Dlaczego zawsze musi być tak samo? Ważne dla mnie osoby zostawiają mnie w momencie, kiedy najbardziej jestem podatna na zranienie.... Dlaczego? Co jest ze mną nie tak?
Nie chcę mi się już żyć.... w ten sposób.
Miałam Cie za najlepszą przyjaciółkę... Jak zwykle się myliłam....
Nie chcę użalać się nad sobą, ale dzisiejsza wiadomość na fb (gratulacje, jakie to odważne) mnie dobiła.
Czuję się jak bezwartościowy śmieć i psychol.
Może to jakaś lekcja. Może powinnam się teraz bardziej poświęcić sztuce?
"To jest ktoś taki, kto mnie nigdy nie oszukał, słuchaj, to jest moja sztuka".
Chyba każdy najbardziej boi się odrzucenia i samotności...
Przewodnik
Spójrz, ta nadzieja, tam w oddali,
Widzę ją, właśnie w Tobie, Aleks,
Słuchaj synku, popatrz...
Chcę być Twoim przewodnikiem,
Drogą Mleczną w gwiezdnym pyle,
sygnowaną nazwiskiem,
Chcę być Twoim pomocnikiem,
Chcę byś chociaż Ty stąd wyszedł,
Bo jesteś moim synem (...)
Oddam Ci ostatnią kroplę krwi,
Oddam Ci życie, bo jesteś moim synem.
Widzę ją, właśnie w Tobie, Aleks,
Słuchaj synku, popatrz...
Chcę być Twoim przewodnikiem,
Drogą Mleczną w gwiezdnym pyle,
sygnowaną nazwiskiem,
Chcę być Twoim pomocnikiem,
Chcę byś chociaż Ty stąd wyszedł,
Bo jesteś moim synem (...)
Oddam Ci ostatnią kroplę krwi,
Oddam Ci życie, bo jesteś moim synem.
niedziela, 8 marca 2015
Śpiewając pod prysznicem
Słucham sobie Egzegezy - tyle z tą płytą przeżyłam. Ona jest "rozwiązaniem zagadki", ma tyle głębokich sensów. Posłuchajcie tego:
http://w541.wrzuta.pl/audio/9P1J8f9Ktsg/medium_amp_galus_-_bilard
Chciałabym takiej egzegezy, rekolekcji. Czy muzyka może uratować świat? Przygotować, ostrzec ludzi?
Idę sobie na stacje, a tu samochód z napisem "Super Medium 44". WTF?!
Żyję jakby trochę poza czasem. Czuję, że wchodzimy w inny czas. Czas zmian!
Czy przeżyjemy Ostrzeżenie?
Muszę nagrać ten koncept album, a co!
http://w541.wrzuta.pl/audio/9P1J8f9Ktsg/medium_amp_galus_-_bilard
Chciałabym takiej egzegezy, rekolekcji. Czy muzyka może uratować świat? Przygotować, ostrzec ludzi?
Idę sobie na stacje, a tu samochód z napisem "Super Medium 44". WTF?!
Żyję jakby trochę poza czasem. Czuję, że wchodzimy w inny czas. Czas zmian!
Czy przeżyjemy Ostrzeżenie?
Muszę nagrać ten koncept album, a co!
sobota, 7 marca 2015
Gorzka prawda
Zmarnowałam kilka godzin z życia grając w "Don't touch the spikes", bo uwzięłam się, że pobije rekord Dawida. Brakowało mi tylko dwóch punktów, bo poprzeczka, którą musiałam przeskoczyć wynosiła 67, a ja doskoczyłam do 66... Być może nigdy nie uda mi się pokonać w tym mojego brata, a nawet jeśli, to on znowu pobije rekord. Ale czy to ma sens? Każdy ma coś w czym może być najlepszy. Być może najważniejsze jest to, że udało mi się pokonać samą siebie i udowodnić swą wytrwałość i determinacje (chociaż od paru dni jestem podminowana, a nie zdeterminowana...)
Każdy ma coś w czym może być najlepszym... a czy ja mam coś takiego? Jakieś szczególne talenty, zainteresowania, pasje, koniki? Hmm... Nie wydaje mi się. Szczerze to jestem przeciętna, nawet poniżej przeciętnej i naprawdę się dziwie ludziom, którzy się ze mną przyjaźnią... Mam tyle rzeczy , które chciałabym robić, ale jestem taka...hm?...leniwa/rozlazła/chwiejna/apatyczna/zdemotywowana? Wypożyczyłam "Charaktery". Głowny temat to marzenia i jak je osiągnąć, może to mi coś pomoże. A, właśnie jest jeszcze psychologia - coś, czym chciałabym się zajmować.Ale...
A właśnie skoro już jesteśmy koło psychologii to najważniejsze jest chyba przyjrzeć się samej sobie. Stanąć w Prawdzie. A prawda jest taka, że często się sama oszukuje i oszukuje swe otoczenie. Teraz chcę to zmienić. Postanowiłam zrobić 9 pierwszych piątków i się nawrócić tak gruntowanie, więc może w ramach tego raz w miesiącu będę publikować szczery do bólu post? Ok, przepraszam wszystkich za moje złe zachowanie, chcę (ale jak bardzo?) się poprawić. Przepraszam za kłamstwa, za wagarowanie, za lekceważenie swych obowiązków i innych ludzi, za wszystkie złe myśli....
Dzisiaj zaczęła boleć mnie głowa w miejscu innym niż zwykle i tak sobie pomyślałam, co gdyby się okazało, że to rak? Przestałam być już hipochondryczką jak kiedyś (przestałam też się bulimicznie obżerać), ale w ramach eksperymentu myślowego tak właśnie pomyślałam. I wiecie co? Może potrzebowałabym takiego kopa, noża na gardle, świadomości, że np. zostało mi tylko pare lat... Zawsze potrzebuję czegoś takiego, by zacząć pracować. Może wtedy bym się sprężyła i wzięła za to, co najważniejsze... nagrałabym płyte, napisała książkę... Ludzie z litości by pomogli spełnić chorej na raka dziewczynie jej największe marzenie przed śmiercią. Na przykład Tau może by mi pomógł. Tak bym chciała, kurcze, dłużej z nim pogadać, spotkać się, pojechać do Kielc! Tato w zeszłym roku obiecał mi, że jak zdam to mnie tam zawiezie, a w końcu góra przyszła do Mahometa. ;) Czy to jest nadal aktualne? (Może jak się poprawię)
Uświadomiłam sobie, że nawet jeśli nie jest się śmiertelnie chorym, to życie przecież tak szybko przemija i nie powinniśmy trwonić czasu. W zasadzie to nikt z nas nie wie, kiedy umrze. Ale gdyby miało się te kilka lat to może człowiek by się sprężył. W zasadzie to każdy z nas jest śmiertelnie chory, bo życie to nieuleczalna choroba grożąca śmiercią...
Kiedyś Tau powiedział, że jeśli ustawimy sobie poprzeczkę, czyli cel życiowy wysoko, np na zmartwychwstanie, to wszystko inne będzie proste.
Tak się zastanawiam, co się stało z moimi zainteresowaniami: dietetyką, czy choćby teoriami spiskowymi? Przeminęła faza?Czy może następuje coś w stylu dezintegracji pozytywnej? Może one wchodzą w nową fazę? Jeszcze kiedyś jakoś się połączą i ujawnią z nową mocą? Czy może straciłam je przez to, że byłam chora na zespół paranoidalny? Przez to, że przechodziłam przez schizy teraz nie mogę się pozbierać i ... już zawsze tak będzie?
Każdy ma coś w czym może być najlepszym... a czy ja mam coś takiego? Jakieś szczególne talenty, zainteresowania, pasje, koniki? Hmm... Nie wydaje mi się. Szczerze to jestem przeciętna, nawet poniżej przeciętnej i naprawdę się dziwie ludziom, którzy się ze mną przyjaźnią... Mam tyle rzeczy , które chciałabym robić, ale jestem taka...hm?...leniwa/rozlazła/chwiejna/apatyczna/zdemotywowana? Wypożyczyłam "Charaktery". Głowny temat to marzenia i jak je osiągnąć, może to mi coś pomoże. A, właśnie jest jeszcze psychologia - coś, czym chciałabym się zajmować.Ale...
A właśnie skoro już jesteśmy koło psychologii to najważniejsze jest chyba przyjrzeć się samej sobie. Stanąć w Prawdzie. A prawda jest taka, że często się sama oszukuje i oszukuje swe otoczenie. Teraz chcę to zmienić. Postanowiłam zrobić 9 pierwszych piątków i się nawrócić tak gruntowanie, więc może w ramach tego raz w miesiącu będę publikować szczery do bólu post? Ok, przepraszam wszystkich za moje złe zachowanie, chcę (ale jak bardzo?) się poprawić. Przepraszam za kłamstwa, za wagarowanie, za lekceważenie swych obowiązków i innych ludzi, za wszystkie złe myśli....
Dzisiaj zaczęła boleć mnie głowa w miejscu innym niż zwykle i tak sobie pomyślałam, co gdyby się okazało, że to rak? Przestałam być już hipochondryczką jak kiedyś (przestałam też się bulimicznie obżerać), ale w ramach eksperymentu myślowego tak właśnie pomyślałam. I wiecie co? Może potrzebowałabym takiego kopa, noża na gardle, świadomości, że np. zostało mi tylko pare lat... Zawsze potrzebuję czegoś takiego, by zacząć pracować. Może wtedy bym się sprężyła i wzięła za to, co najważniejsze... nagrałabym płyte, napisała książkę... Ludzie z litości by pomogli spełnić chorej na raka dziewczynie jej największe marzenie przed śmiercią. Na przykład Tau może by mi pomógł. Tak bym chciała, kurcze, dłużej z nim pogadać, spotkać się, pojechać do Kielc! Tato w zeszłym roku obiecał mi, że jak zdam to mnie tam zawiezie, a w końcu góra przyszła do Mahometa. ;) Czy to jest nadal aktualne? (Może jak się poprawię)
Uświadomiłam sobie, że nawet jeśli nie jest się śmiertelnie chorym, to życie przecież tak szybko przemija i nie powinniśmy trwonić czasu. W zasadzie to nikt z nas nie wie, kiedy umrze. Ale gdyby miało się te kilka lat to może człowiek by się sprężył. W zasadzie to każdy z nas jest śmiertelnie chory, bo życie to nieuleczalna choroba grożąca śmiercią...
Kiedyś Tau powiedział, że jeśli ustawimy sobie poprzeczkę, czyli cel życiowy wysoko, np na zmartwychwstanie, to wszystko inne będzie proste.
Tak się zastanawiam, co się stało z moimi zainteresowaniami: dietetyką, czy choćby teoriami spiskowymi? Przeminęła faza?Czy może następuje coś w stylu dezintegracji pozytywnej? Może one wchodzą w nową fazę? Jeszcze kiedyś jakoś się połączą i ujawnią z nową mocą? Czy może straciłam je przez to, że byłam chora na zespół paranoidalny? Przez to, że przechodziłam przez schizy teraz nie mogę się pozbierać i ... już zawsze tak będzie?
poniedziałek, 2 marca 2015
Wiersz od Kochanego Brata
Siostrzyczka
Poznałem Cię; przypadek to sprawił...
I to z tych raczej, którymi się nie chwali...
Dziwnym zrządzeniem Skarb mi się trafił.
Wśród ludzi, którzy się samotności bali...
Masz w sobie ogrom wewnętrznego ciepła,
Rozjaśniłaś nim mój chory świat,
Urodę masz świetną, lecz dusza też piękna,
Od tamtej pory jestem Ci jak Brat...
Nagle ogromne wyróżnienie otrzymałem,
Od losu dostać taką Siostrę w darze,
Ja wiem, w ogóle na nie nie zasługiwałem,
Czy więc poprawa ma iść za tym w parze?
Pamiętaj, gziekolwiek i czym będę się zajmować,
Serduszko Twoje może być spokojne,
Zawsze będzię miejsce Siostrzyczkę przechować
To przetrwa wszystko, smutki, kryzys, wojnę...
Dedykuję Kochanej Siostrzyczce i Najlepszej Przyjaciółce Julii P.02.03.2015Nowy Dwór Mazowiecki
Dziękuję <3
Jak spełnić marzenia?
Siemano Evrybady! ;)
Zastanawiam się, co zrobić, by spełnić swe marzenia?
Dlaczego niektórym się udaje w ciągu 3 lat spełnić 8 marzeń, a innym w ciągu całego życia ani jednego?
Czas ucieka....
A ja stoję w miejscu... jak słup...
Wiem, żyjemy TU i TERAZ, trzeba zacząć wreszcie ŻYĆ!!!
Więc może najpierw zastanówmy się, jakie mamy marzenia....
Dużo? Wydaje mi się, że starczy mi życia na to wszystko, tylko potrzebuję dobrych okoliczności, przychylnych ludzi, jakiegoś wsparcia, pokazania, że można.
A nawet jeśli ideał nie będzie właśnie ten
to wciąż pozostanie ze mną nie spełniony sen
a nawet jeśli w końcu odnajdę złoty środek
to zapewniam będzie to dopiero mój początek
Ideał znajdź,
nasza kultura to nie mekka
muzyka z serca tak nas napędza
Ha!
chociaż nie pochodzimy z getta
mamy to flavour, które rozpieprza
WAS!
Zastanawiam się, co zrobić, by spełnić swe marzenia?
Dlaczego niektórym się udaje w ciągu 3 lat spełnić 8 marzeń, a innym w ciągu całego życia ani jednego?
Czas ucieka....
A ja stoję w miejscu... jak słup...
Wiem, żyjemy TU i TERAZ, trzeba zacząć wreszcie ŻYĆ!!!
Więc może najpierw zastanówmy się, jakie mamy marzenia....
- Poznać tego jedynego i założyć rodzinę
- Być dla kogoś najlepszą przyjaciółką
- Zdać w tym roku
- Pójść na ślub Tau
- Dostać się na studia psychologiczne i arterapeutyczne
- Nagrać jedną piosenkę (min.)
- Nauczyć się grać na gitarze
- Założyć zespół i wydać płytę
- Napisać książkę
- Odegrać rolę w jakiejś przygodzie i laf story
- Wydać tomik wierszy?
Dużo? Wydaje mi się, że starczy mi życia na to wszystko, tylko potrzebuję dobrych okoliczności, przychylnych ludzi, jakiegoś wsparcia, pokazania, że można.
A nawet jeśli ideał nie będzie właśnie ten
to wciąż pozostanie ze mną nie spełniony sen
a nawet jeśli w końcu odnajdę złoty środek
to zapewniam będzie to dopiero mój początek
Ideał znajdź,
nasza kultura to nie mekka
muzyka z serca tak nas napędza
Ha!
chociaż nie pochodzimy z getta
mamy to flavour, które rozpieprza
WAS!
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)