sobota, 28 lutego 2015

"Usłysz i nie pytaj ciągle, czym są czwórki"

444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444
444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444
444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444
444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444444



4  4

GR44L! :)

Boże, co to wszystko ma znaczyć? To jakieś Drogoznaki, taaak?
Chyba znowu łapię paranoję.
Trudno, 3 stojące obok siebie samochody z 44-kami w rejestracjach muszą być jakimś znakiem/symbolem dla mnie. A że nadal jest niejasny, spróbuję TU zebrać wszystko, co przychodzi mi w związku z tym do głowy.

  • Apokalipsa - pismo o apokalipsie i mesjanizmie "40 i 4"
  • Mesjanizm Polski - świetlana przyszłość naszej ojczyzny (lud ludów)
  • 2 ryby jako symbol chrześcijaństwa
  • Idealny związek dwóch ludzi, który tworzy pełnie nieskończonej miłości (4+4=8)
  • 144tys. zbawionych z apokalipsy, opieczętowanych, którzy nauczyli się pieśni, której nikt inny nie znał
  • Graal, czyli połączenie krwi Chrystusa z człowiekiem, Jego życie w nas, poświęcenie
  • 40 dni postu plus 4 dni do Wielkanocy
  • Dwoje ludzi, którzy modlą się "marana tha"
  • Dwóch świadków z apokalipsy, którzy panowali nad pogodą
  • Jezus ;) (a życie Jego trud trudów) i wszyscy, którzy Go naśladują
Itd

Prawda, że czwórki na górze przypominają ławicę ryb? Rybyrybyrybyryby. Brybrybrybry. Brbrbrbrbrbrbr.

Taaa, jestem pierdonięta, jak przynęta, ale takich właśnie kochasz. 

Pozdrawiam, Wasza kochana Dres-Siara. 

poniedziałek, 23 lutego 2015

Tak sobie czasem myślę, że wiele wydarzeń z mego życia sprowadziło mnie do tergo miejsca, w którym teraz jestem. To trochę jak soczewka, która skupia w sobie różne promienie światła.

I tak sobie myślę, że tak musiało być. Czyżby? Przypominam sobie Łukasza śpiewającego disco-polo: "tak nie musiało być, tak nie musiało być...."

Ale jednak może musiało i ma to jakiś głębszy sens.

Powtarzam sobie, że wszystko przede mną i że wyjdziemy na Prostą (Ulicę Prostą) i że wyjdziemy na ludzi.

Rozpoczynam z lekkim opóźnieniem nowy cykl postów z okazji Wielkiego Postu, które będą ukazywać się nieregularnie i zachęcam Was do czytania go. A cykl ten będzie nosił nazwę "40 i 4", bowiem jest czterdzieści dni postu i cztery dni potem (czwartek piątek, sobota, aż do niedzieli") Hehe, kreatywność 10.

Nad ludy i nad króle podniesiony;
Na trzech stoi koronach, a sam bez korony;
A życie jego – trud trudów,
A tytuł jego – lud ludów;
Z matki obcej, krew jego dawne bohatery,
A imię jego czterdzieści i cztery.


O kim to może być?
Kiedyś myślałam, że wiem. Ale to nie ma znaczenia.

A tera
Coś dla konesera
Zabrakło sera
Poznajcie mohera
Nie ma frajera
Co ze mną zadziera

^
a taki spontaniczny wiersz, a teraz do rzeczy.
A więc POST o POŚCIE.
Myślę, że warto się jakoś zaangażować. Podobno najskuteczniejsze są posty w intencji bliskich osób. Mam takich pare ancymonów....oj, tak. Bo wyrzeczenia i kontrola nad własnym ciałem może przyczynić się do przemiany serca i ducha.  Np jeden chłopak zakochał się w narkomance i caaały post poświęcił dla niej, no i ona się nawróciła, przestała ćpać, a dziś są małżeństwem i mają dzieci. Pięknie.
Post to czas największych łask, warto z nich skorzystać!
Owocnych łowów!

niedziela, 22 lutego 2015

Hana-wa sakuragi, hito-wa bushi



Jestem Łowcą
Jestem Wojownikiem
Jestem Wojownikiem Światła
I wkrótce będzie jaśniej!


Dzisiejszy post dedykuję kochanej Kajuni   , która sprawiła mi wspaniały prezent i niespodziankę w postaci jednego z najlepszych wydarzeń w moim życiu. 
Byłyśmy RAZEM na koncercie TAU. Co prawda był piątek, ale to wydarzenie pomogło mi się oczyścić (Łzy) i umocniło moją wiarę... no i zabawa była przednia.
Rozmawiałam nawet chwile z Piotrkiem i zapytał się co u mnie, przytulił, kazał pozdrowić tatę i powiedział, żebym nie wracała tam, gdzie byłam.  Dałam mu w prezencie z okazji oświadczyn (w moje urodziny)  mój pierwszy dekupaż, który zrobiłam w szpitalu.
Tak bardzo chciałabym móc z nim dłużej pogadać, pójść na spacer, czy coś. Wierzę, że jeszcze się uda. 
W sobotę spałam tylko 4 godziny, obudziłam się o 5 i zaczęłam w myślach pisać list do Tau. Po czym stwierdziłam, że zamiast nasączać łzami poduszkę, mogę przelać swe uczucia na papier. I napisałam czterostronicowy list. 


Wiem, że Bóg ma plan na moje życie, że mam jakieś przeznaczenie. I że nie będę bezuczuciowym zombiakiem na rencie, który nie potrafi się odnaleźć i robić coś produktywnego w społeczeństwie. Nie, nie pozwolę się stygmatyzować.... przez samą siebie. Bo inni tego nie widzą. Tylko ten brak motywacji... ale chyba mi przechodzi. Nie stanę się też Sosną, która w kółko mówi "ja" i użala się nad sobą. Chcę zrobić coś wielkiego! Dla innych. Dla Was. 
Baj baj deluszyns. 

A wracając jeszcze do Kai, to ta kochana istota mówiąc, że cieszy się, gdy ja jestem szczęśliwa, przypomniała mi pewną piosenkę, którą napisałam dawno temu.
Zacytuję tylko kawałek:

Kochanie, ciągle mam te same poczucie humoru
Tylko ostatnia żeby się uśmiechnąć brakuje powodu
Tak bardzo brakuje mi tych debili...
Którzy byliby dzięki mej radości szczęśliwi

czwartek, 12 lutego 2015

Tarararara! Lajtowy post...

Hej wszystkim, kochanym Misiekom!

Nie mam problemów? Nie, po prostu podnoszę głowę do góry i się szczerze... szczerze. Bo kocham żyć, świat jest piękny! Tylko nikt nie mówił, że będzie łatwo... Dlatego mimo wszystko skończę psychologie i zostanę arterapeutką, chociażby mi jacyś psychiatrzy to odradzali... Czuję powołanie w tym kierunku. Dzisiaj Ilonka podniosła mnie na duchu: "Kto jak nie ty? Jesteś tak pozytywnym człowiekiem." :)

Ostatnio mamy lajtowy tydzień w szkole, mnóstwo zastępstw i zwolnień. Np jutro kończymy o 12.30. Tylko ten sprawdzian z angola, ale co tam, dam radę. Napiszę kto to jailbreaker itp. Zatem wykorzystuje wolne godziny, żeby się więcej uczyć... historii głównie, bo 23. mam poprawę całego semestru. Dam radę! Jestem zdeterminowana. Sebek stwierdził, że mam stanowczy głos. Mejbi? Zmieniam się? Chcę wyzdrowieć! :)

Pan pedagog zauważył nawet, że zaczęłam się UCZYĆ i powiedział, że zrobi zakłady o to, czy mi się uda ZDAĆ do następnej klasy.... Zaraz, zaraz...jakiej klasy? Być dopuszczoną do matury i (może po roku przerwy) iść na studia. Hahaha, przecież każdy sportowiec wie, że należy oszczędzać siłę i przyśpieszyć przed samą metą.

Dzisiaj wstałam o 5:40 i pojechałam na 7 na msze w intencji mojej klasy i biolchemów. Fajnie, taki pałer z rana jak śmietana. Spotkałam się ze znajomymi. Jaaj, otacza mnie tyle wspaniałych ludzi - wcześniej tego nie doceniałam... Btw: Ania Mery mnie zaskoczyła. ;) To ostatni czwartek karnawału. Za bardzo się nie bawiłam, byłam tylko na Christotece, lol. Teraz Wielki Post. Lajtowy Post. Bo poszcząc, stajemy się lżejsi, nasze życie staje się lżejsze... Poszcząc... a, zgubiłam wątek. A miał być taki pikny paralelizm...

A na koniec.... Bardzo wartościowa i ciekawa płyta, a tak mało wyświetleń. Coś dla fanów Bisza.



PS: A w piątek koncert Tauuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuuu!
Blauuuu!

poniedziałek, 2 lutego 2015

Czekając na przełom

Chciałabym napisać coś innego niż zwykle. Coś bardziej wyszukanego. Coś z głębi siebie. Niebanalnego.

Mam tusz na rękach...

Czekam na przełom.

Przełom w moim życiu.

Ale wiem, że muszę do tego dojść ciężką pracą.


Ostatnio czuję się coraz lepiej, podobno promienieje. :) Powinnam tak trzymać. Ferie były udane, dużo spotykałam się z ludźmi, byłam u Marysi w Holandii, gdzie bardzo mi się podobało. Chętniej poznaje nowych ludzi, zrobiłam się bardziej otwarta, zaradna. Zdeterminowana. Bylem tylko nie trafiła na minę, bo będę mieć smutną.. minę. (haha, fristajlowcem to ja jeszcze nie jestem!)

Rzeczywistość da się nagiąć silną wolą!
Najważniejsze to być sobą! Robić to, co się kocha!