Jestem Łowcą
Jestem Wojownikiem
Jestem Wojownikiem Światła
I wkrótce będzie jaśniej!
Dzisiejszy post dedykuję kochanej Kajuni ♥ , która sprawiła mi wspaniały prezent i niespodziankę w postaci jednego z najlepszych wydarzeń w moim życiu.
Byłyśmy RAZEM na koncercie TAU. Co prawda był piątek, ale to wydarzenie pomogło mi się oczyścić (Łzy) i umocniło moją wiarę... no i zabawa była przednia.
Rozmawiałam nawet chwile z Piotrkiem i zapytał się co u mnie, przytulił, kazał pozdrowić tatę i powiedział, żebym nie wracała tam, gdzie byłam. Dałam mu w prezencie z okazji oświadczyn (w moje urodziny) mój pierwszy dekupaż, który zrobiłam w szpitalu.
Tak bardzo chciałabym móc z nim dłużej pogadać, pójść na spacer, czy coś. Wierzę, że jeszcze się uda.
W sobotę spałam tylko 4 godziny, obudziłam się o 5 i zaczęłam w myślach pisać list do Tau. Po czym stwierdziłam, że zamiast nasączać łzami poduszkę, mogę przelać swe uczucia na papier. I napisałam czterostronicowy list.
Wiem, że Bóg ma plan na moje życie, że mam jakieś przeznaczenie. I że nie będę bezuczuciowym zombiakiem na rencie, który nie potrafi się odnaleźć i robić coś produktywnego w społeczeństwie. Nie, nie pozwolę się stygmatyzować.... przez samą siebie. Bo inni tego nie widzą. Tylko ten brak motywacji... ale chyba mi przechodzi. Nie stanę się też Sosną, która w kółko mówi "ja" i użala się nad sobą. Chcę zrobić coś wielkiego! Dla innych. Dla Was.
Baj baj deluszyns.
A wracając jeszcze do Kai, to ta kochana istota mówiąc, że cieszy się, gdy ja jestem szczęśliwa, przypomniała mi pewną piosenkę, którą napisałam dawno temu.
Zacytuję tylko kawałek:
Kochanie, ciągle mam te same poczucie humoru
Tylko ostatnia żeby się uśmiechnąć brakuje powodu
Tak bardzo brakuje mi tych debili...
Którzy byliby dzięki mej radości szczęśliwi
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz