środa, 28 stycznia 2015

PROMIEŃ (krótki paradnik)

Żeby wyjść z błędnego koła, co musisz zrobić? Oooo, tu matematyka się kłania. Chociaż mówią, że jest królową nauk. No cóż, najlepsi władcy służą poddanym... (gdyby matma mi tak służyła!)

A więc, żeby wyjść z błędnego koła, należy wpierw znaleźć promień. Tak, PROMIEŃ. 
Nadziei, iskierki, miłości, sympatii, czegokolwiek pozytywnego. 

Następnie musisz złapać się go mocno. Bardzo mocno. I przenieść powoli swój ciężar... Znaczy trzymając się rękami, przejść po nim... aż do obręczy tego koła.

Gdy już dotrzesz do obręczy. Zniszcz ją! Złam! Zakończ  jej nędzną egzystencję w trybie natychmiastowym. Po czym weź promień i traktuj go jak miecz do niszczenia kolejnych przeszkód.

KONIEC.



46

Poniższy wiersz należy traktować z przymrożeniem oka, to groteska. ;)

Miałam jedną pie******ą schizę
Myślałam, że zamieniłam się w Izę
Ludzie się przemienili w wilkołaków
A niebawem przylecą kosmici
Inni patrzyli się na mnie jak wryci
Wciąż tylko pytałam "gdzie idziemy?"
Czy do Ustrzyków Górnych
Gdzie nas durnych będą strzyż jak owieczki
które pobłądziły w czasie wycieczki?
Czy do koncentracyjnego obozu?
Gdzie jedziemy?
Dlaczego wsadzają nas do wozu?
Przerażona wojną chciałam biec
Zdenerwowana tak, że można się wciec
Prowadzona intuicją zaczynałam taniec
Chciałam wiedzieć, gdzie mój Jasieńko jest
Pedagog nie miał leku na uspokojenie mnie
Nawet, gdyby miał to by nie pomógł nic
A ja bałam się nadaremnie
 Mogłam tak ciągle na jawie śnić
W urojonym świecie tkwić...

Gdzie, gdzie idziemy?

4, czy 6?
4, czy 6?
WYBIERZ SWĄ ŚMIERĆ!
Gdzie mam wejść?
Chcą mnie zjeść?!
WYBIERZ!

Kim jestem?
Bestią, czy Prawdą,
a może Ideą?
...
Wszystkie moje niewidzialne części
Jak karuzela krążą w kółko
Rozsypałam się na setki kryształków
A miałam być diamentem





piątek, 16 stycznia 2015

Nocą...

1:45

 Lubię tę nocną ciszę
W niej najlepiej się pisze
Wena wyłazi spod łóżka
Szepcze rymy poduszka

Warto poświęcić się dla niej
Bo gdy zrobi się jaśniej
Odejdzie w rutynowe zapomnienie
Arsenał uczuć, co w tobie drzemie

Pióra puchowej pierzynki przyjuemnie tulą
A gdyby tak nimi pisać?
Zebrać myśli, co z głowy wystają
Neurony muszą się stykać...



czwartek, 15 stycznia 2015

Nie trać nadziei, czas sie odmieni.

Nigdy nie trać nadziei...
Niech będzie nawet cienką nicią...
Która z labiryntu wyprowadzi
Ochroni przed rybacką siecią
Która skrępowała twój ruch
To nie ciało ma siłę, a duch!

Nigdy nie trać nadziei
Twój czas się kiedyś odmieni
Powoli, małymi krokami
Walcz z własnymi smokami!
Będzie coraz lepiej, jaśniej
Śmiej się, śmiej, 
po prostu tego chciej!


Nigdy nie trać nadziei...
Aż dopłyniesz do marzeń mierzei 
To nic, że teraz jesteśmy zagubieni
Widzisz gwiazdę północną?
Wierz i trzymaj się mocno
To duch wprawi cie w ruch!



Zastanawiam się nad planami na przyszłość. Przede wszystkim (łał, wreszcie to odkryłam!) muszę zdać dobrze maturę, a zanim to się stanie - zdać do następnej klasy. Z 5 jedynkami to chyba nie dla psów kiełbasy... Ale postaram się poprawić i ewentualnie zostanę jeszcze tylko jeden rok. Ile to jest w porównaniu z całym życiem? Dobrze, że znam już część drugoklasistów. Muszę znowu nauczyć się uczyć.

Dzisiaj rozmawiałam o tym z rodzicami i postanowiliśmy, że zrobię sobie plan i będziemy co tydzień prowadzić podobne konwersacje. Wreszcie! :)

Po maturze marzę o arteterapii albo/i psychologii klinicznej. A Wy na co się wybieracie albo na czym jesteście? Mogłabym pojechać do szpitala na praktyki... Poza tym chciałabym znaleźć kogoś, kto by we mnie uwierzył (sama chyba mało wierzę) i mi pomógł. Chciałabym nagrać JEDNĄ chociaż piosenkę i napisać JEDNĄ książkę. Jednak potrzebuję najpierw inspiracji i poukładania spraw szkolnych.

A tak w ogóle to co u mnie? Chyba coraz lepiej. Podobno, tak. Zaliczyłam studniówkę. Rzadziej płaczę (co za twardziel...). Mam nadzieję, że choroba nie wróci i uda mi się w ferie odwiedzić Mery w Holandii. Tak bardzo tęsknię...  A także, że uda się wreszcie spotkać z pewną kochaną osóbką.