Jest cos niesamowitego w czekaniu, takiego, ze gdyby pozbawić jego nasze życie, to straciłoby ono swój urok i sens.
Warto czekać. Trwać. Mieć nadzieję.
Ale nie chodzi tu o bierne czekanie. Staraj się przygotowywać na to, co ma nadejść, na to do czego dazysz. Tak, aby być coraz lepsza wersja siebie. Udoskonalona wersja.
niedziela, 18 grudnia 2016
czwartek, 15 grudnia 2016
OTO ŻYJĘ, OTO JA!
Tak, to znowu ja. Jestem zmęczona, ale żyję. Dzięki Bogu... bo pogubiłam się w tej pętli (?) nałogu.
Ech...
Ech...
środa, 14 grudnia 2016
Mam tylko białe kartki, tusz , kałamarz, pioro
Za oknem ponuro już, ale od czego mam wyobraźnie?
Zdmuchnę z winyli kurz, wytężę swą jaźnię
Póki co piszę coś, kreślę znaki niewyraźnie
Do kaligrafii mi daleko, ale co?
Polak potrafi!
I tylko zaraz mnie coś trafi...
Bo to nie kwestia ortografii
Ortodoksji, ortoreksji
Autoagresji
Raz po raz upadam
Mówią, że to jak rasowy padawan
Zostawiam kleks
Nie, nie umiem tańczyć
Gdzie ja mam refleks?
Dzieci niańczyć
Wczoraj przypalilłam keks
Nie, nie jestem jak pan Kleks
Chciałabym odlecieć stąd
Za oknem ponuro już, ale od czego mam wyobraźnie?
Zdmuchnę z winyli kurz, wytężę swą jaźnię
Póki co piszę coś, kreślę znaki niewyraźnie
Do kaligrafii mi daleko, ale co?
Polak potrafi!
I tylko zaraz mnie coś trafi...
Bo to nie kwestia ortografii
Ortodoksji, ortoreksji
Autoagresji
Raz po raz upadam
Mówią, że to jak rasowy padawan
Zostawiam kleks
Nie, nie umiem tańczyć
Gdzie ja mam refleks?
Dzieci niańczyć
Wczoraj przypalilłam keks
Nie, nie jestem jak pan Kleks
Chciałabym odlecieć stąd
niedziela, 11 grudnia 2016
Przyjdź, Panie
Piszę do ciebie listy
Ślę je w butelce
W przestwory oceanów
Spokojnie ogarnia me serce
Twój urok mglisty
Unosi się fala słona
W kierunku pełni
43 zachody słońca
I cienka chmur zasłona
Tak bardzo się tu tęskni
Jak rozbitek na tej planecie
Chcę wzbić się ku Niebu
Ale przywiązałeś mi do nogi
Kulę ziemską
Mam tutaj zadania do zrobienia
I zaległości
Z miłości
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)