sobota, 20 lutego 2016

Przybysz.


Znów na niebie widzę odwrócony nów.  Pełnia. 
Moje życie pędzi jak pociąg. Pośpieszny.
A ja stoję gdzieś na stacji?
Nie, spaceruję wzdłuż torów i słucham w kółko tych samych utworów. W kółko recytując te same modlitwy. Stoję u Twych stóp.
I myślę...

 Jestem jak przybysz. Z kosmosu. Jak Motomyszy z Marsa...

Bo ja nie jestem stąd. Żyję dla moich ludzi!

  

Powinnam po prostu Mu zaufać.
Słuchać Jego natchnień.
A będzie wszystko dobrze.


Chciałabym, aby tak było. Aby moje marzenia o pięknym życiu się spełniły. O wielkiej polsce i nawróceniu świata, o pokoju i rozwoju. O Słonecznym Domie. O studiach i o maturze. O jutrzejszej nauce. I dzisiejszym dobrym śnie...

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz