Znów na niebie widzę odwrócony nów. Pełnia.
Moje życie pędzi jak pociąg. Pośpieszny.
A ja stoję gdzieś na stacji?
Nie, spaceruję wzdłuż torów i słucham w kółko tych samych utworów. W kółko recytując te same modlitwy. Stoję u Twych stóp.
I myślę...
Jestem jak przybysz. Z kosmosu. Jak Motomyszy z Marsa...
Bo ja nie jestem stąd. Żyję dla moich ludzi!
Powinnam po prostu Mu zaufać.
Słuchać Jego natchnień.
A będzie wszystko dobrze.
Chciałabym, aby tak było. Aby moje marzenia o pięknym życiu się spełniły. O wielkiej polsce i nawróceniu świata, o pokoju i rozwoju. O Słonecznym Domie. O studiach i o maturze. O jutrzejszej nauce. I dzisiejszym dobrym śnie...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz