poniedziałek, 14 kwietnia 2014

Nowy post. Odnowa. Duchowa. "Nie piszę szybko, abyś złapał w LOT. TO nie pomoże Ci w spełnieniu marzeń... popatrz w kosmos."
Jutro jest jeden z decydujących dni. Zagram. To "Mecz o Wszystko". "Jeśli masz okazje dać wsad - bierz ją! Nie czekaj aż Ciebie wezmą!"

Okej, jestem Wam winna już 3 wpisy, które wymyśliłam, a nie napisałam. Czy może sobie samej? Hmm. W każdym razie ich tytuły to:
- "Mecz o wszytko. Czyli o siatkówce i tęczówce"
- "Co zrobić z tak pięknie rozpoczętym życiem?"
- "Mikrolas na balkonie, plaża, hamak, książka i podróż z piekła do nieba (i z powrotem?)"
*- A i może jeszcze jeden, który zaczynałby się od zdania: "Piękne, błękitne niebo bez żadnych śladów chemitrails" Ach, nie mogę uwierzyć, że miałam napisać to już miesiąc temu. Ale i tak pisanie bloga idzie mi lepiej niż kiedyś pod względem ilości i częstotliwości notek. Taa, idę na ilość... ;) Za to komentarzy brak i już nie wiem, czy warto pisać. Cóż, robię to (nie tylko) dla siebie. Nawet, gdy nie wiem, co pisać. TEKST ŻYCIA.

Piotrek, jak masz w głowie olej to wysmażysz klasyk,
Powtarzałem sobie w bani wsypując płatki do pralki,

(***)
Trzeba dawać miłość, jak polskie reggae,
Bo w Polsce, biednie, to otępienie Was
Było błędem, co, stoisz biernie,
Bierz się za siebie, pisz o społeczeństwie,
By tak każdy Twój tekst był od dzisiaj tekstem życia!



Także jutro biorę się za siebie i przyśpieszam na mecie....
Bo jestem sprinterem.... Kocham biegać. Ach...(Eter to ja mam w głowie! Własne radio, co wywija teksty!)
Gdybym tak mogła biec przez życie...i dobiec. 
Tak jak kiedyś na zawodach w Drohiczynie.
Najpierw się przygotowałam, a potem 1. miejsce
i pogaduszki na scenie z panem z kawy i herbaty. :)
No i takie tam... przyrzeczenie... 
Z bieganiem jest jak.... z modlitwą.
Która bywa ostatnią ratunku listwą.

NEVER STOP RUNNING 
    WHENEVER YOU ARE!  


Pozdrawiam Kaję, z którą biega się najcudowniej na świecie! <3
ostatnio miały miejsca #życzenia w biegu
Życie w biegu,biegam, by nie biec przez życie
I przeganiamy siebie!



A propos Drohiczyna, bardzo chciałam pojechać z rodziną tam na Wielkanoc do babci, jednak pozmieniały się nie oczekiwanie plany i zostaniemy w Warszawie (chyba dopiero podczas matur zobaczę swe ukochane zakątki - ale ile można? czy po ponad 10 latach jest tam coś ciekawego, czy tylko szlaki w stylu "cemetery drive", wspomnienia z wakacyjnych spacerów? Chwile oddechów... Teraz nie pora na PRZERWĘ! Kitty-Katty, Ty zakuty łbie. Haha, gadam do siebie z przeszłości, dokładniej to stąd. Ku poprawie humoru!Uwaga: miałam strasznie ciemny monitor!)
Babcia, za którą już zdążyłam zatęsknić i bardzo chcę ją zobaczyć (najlepiej z całą rodziną), jedzie do Oblekonia. A to... uwaga! Niedaleko Kieeeeeeeeeeeeeeeeeeeelc!
Więc... 
Mogłabym pojechać z nimi i delikatnie zboczyć z trasy....
Żeby spotkać się z....
Mhahahaha.
I nagrać płytę w wytwórni marzeń! 
Ale ciiii.... ;)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz