niedziela, 18 października 2015

Zacznij tworzyć, miast się trworzyć.



Zacznijmy od tego, ile można się opierniczać i uciekać z podkulonym ogonem?
Żyć, a w zasadzie egzystować, byle tylko przetrwać kolejny dzień i położyć się spać?
Czy takie życie "z obowiązku" daje nam w ogóle jakąś radość i spełnienie?
Przecież być pokonanym, to nie robić nic.
Każdy z nas przeminie, ale w ten sposób nie zostawimy nic po sobie na tym świecie.
Każdy z nas ma jakiś talent, dar, który jest jak diament do oszlifowania.
Dostaliśmy go po to, aby go pomnażać, a nie zakopać w ziemi.
Z tego będziemy przez Boga sądzeni, z naszych uczynków. Z Miłości.
Komu wiele dano, od tego wiele wymagać będą.

Ja...ja nie chciałabym tak... po prostu, po prostu przeminąć z wiatrem, ziemią, ogniem, czy powietrzem...
Chciałabym coś zrobić, zostawić ślad na tej planecie, jak wielka stopa.
Zachowywać się tak, by dawać świadectwo i dobry przykład.
Napisać pare książek, inspirować. Namalować coś. Być Miłością dla innych.

Strach i miłość to podobno przeciwieństwa. Nie lękajmy się! Nie trwóżmy!
Dostaliśmy w posiadanie ten świat, aby go przetwarzać i ulepszać. Aby tworzyć!
Rozwijać się.
Czasem zostanie w pąku jest dużo gorsze niż ryzyko rozkwitnięcia.
My jesteśmy jak polne kwiaty....


Ciąg dalszy nastąpi.


czwartek, 1 października 2015

Napiszę posta to sprawa prosta

Hej! Co tam u Was, kochani?
U mnie już lepiej. Zaufaj serce me.

Nie wiem, na jakie studia iść. Może na WSKSiM, na kierunek reżyseria i aktorstwo? ;)
Może Bóg mnie poprowadzi właściwą drogą.

Muszę się odbić od dna.

Pisałam już, że się nie poddam i dojdę do celu.
Tylko... że ja nie wiem, jaki jest mój cel...
W którą stronę iść?

No tak. Zbawienie. Życie wieczne w niebieskim Jeruzalem.
Ale... co teraz robić?
Nie zatrzymam się nim wejdę na szczyt
Chcę w życiu pełni, pełni życia, to nie kit
Bo chyba nie księżyca? Bo to mit!
Zażywam życia za życia, ekshumacja
Jeszcze tyle do odkrycia, eksploracja
Dążę do tego, co wysoko
Do tego, gdzie wzrok nie sięga
Odnajdę to, przysięgam