klik <- ale i tak to jest moja ulubiona ich frasobliwa piosenka, której nie słuchałam od 3-4 lat...
jak mogłam tego słuchać? teraz już wiem, gdzie.
Haha... Cześć, wszystkim!:DPowyższy utwór chodzi mi od wczoraj po głowie, a to dlatego, że obejrzałam (co prawda od połowy) animowany film z młodszą siostrą. Owa baśń, bo te określenie najbardziej mi do niego pasuje, nosi wdzięczny tytuł "Strażnicy marzeń". A ze "Strażnika" Huntera przez mą głowę przewijają się szczególnie te słowa. W znacznej części pasuje mi ten puzzel:
Jestem strażnikiem tych miejsc, w których tak bardzo chcesz być... Jestem Tobą (...) Ten lot nad kukułczym gniazdem będzie wciąż trwać, jesteś wielkim mało-ludziem, oczywiste, że zapragniesz znów brać!
Wczoraj wybrałam się na spacer "sekretnym szlakiem mych snów, gdzie czas pętli się i zegar bije kuranty na wspak..." Dosłownie i w przenośni. Bowiem wieczorem rozpłynęłam się na spacerze, podobnie jak burzowe chmury rozpłynęły się w czerwono-fioletowe i czarno-szare czołgi oraz okręty bojowe na horyzoncie, a świetliste kolory dnia się rozpłynęły pod wpływem ciężaru zachodzącego słońca - imperatora, czerwonej gwiazdy.
Jedak me marzenia się nie rozpłynęły... Jedynie odpłynęły. Tak jak morze... podczas przypływów i odpływów. I podczas pełni księżyca. To jest CZAS! Dobry czas (...) To przychodzi po zmierzchu... To przychodzi, gdy nikt nie patrzy... To przychodzi FALAMI. Gdy jestem w pokoju, na strychu, siedzę na parapecie przy oknie, gdy słucham upadających kropel... gdy chodzę nad stawami, przez lasy, cmentarze... plaże... gdy widzę wschody i zachody słońca i słyszę śpiew ptaków. Oddycham... Wtedy pozwalam sobie być sobą.
W nocy "gryziemy palce". Wyjemy do księżyca, do pełni. Odnajdujemy TO w samotności.
TO przypływa i odpływa... Tak jak morze? A ja jestem ŻEGLARZEM? (Żeglarzu - tyle mądrości w jednym tekście) TO może się SPEŁNIĆ. (...) To CZAS SPEŁNIENIA! Dobry czas! Czy on nastał?Mogę...wypłynąć.... ? Ufaj latarni morskiej, a wyśle promień.
Przemierzyłem sam w najciemniejsze noce, największy las
Nie wiem, czy było warto, to nie przyszło łatwo
Ale teraz chcę wyjść na światło dnia!
CHCE UJRZEĆ ŚWIT!
"Strażnicy marzeń" są przesiąknięci niezwykłą alegorią... I dali mi morał, lek, który rozprawi się z mą agonią.
Na końcu padła zaskakująca puenta. Cały film opowiada o poszukiwaniu przez Jacka Mroza swej utraconej tożsamości, bo zapomniał kim był i jak się takim stał... Dowiedział się, że został Strażnikiem, bo uratował swoją siostrę, przed upadkiem pod spękany lód na stawie ("Zaufaj mi, wszystko będzie dobrze."), a sam zatoną. I wtedy nastąpiła jego przemiana. Przemiana w świetle księżyca, pełnia na niego spojrzała. Długo zastanawiał się, kim jest, jaki jest jego sens w życiu. I ujrzał. TERAZ NAJLEPSZE. To było na końcu filmu i najbardziej utkwiło mi w pamięci (to z lekka głupie, naiwne, ale), uwaga:
Jestem strażnikiem. Bo księżyc mi powiedział.
I jeśli powie także coś Tobie, zaufaj mu.
Super, lol. Nie lubię jakiś antropomorfizmów, panteizmów, utożsamiania Boga ze słońcem itp, ale to niesamowita metafora dla mnie. Bowiem ostatnio była Wielkanoc, triduum paschalne i była pełnia.
Nie mogłam spać. Budziłam się w nocy. O 3, 4, 6... (a oczywiście od 7 do 10 najlepiej się śpi - to takie praktyczne w tygodniu szkolnym, a po 20 najlepiej się myśli...)
Co ciekawe, 2 razy się obudziłam właśnie wtedy, kiedy księżyc zaglądał przez delikatnie uchyloną zasłonkę (ze śpiącymi domami) - w taki sposób, że muskał mą twarz. Być może jestem na tyle przewrażliwiona już i tak słabo śpię, że jego soczysty promień, który obdarzył me jestestwo (co ja p****? parodiuję Zenka z Kabanosa w Chmurkach <3) uśmiechem (zżółkniętych, połamanych kości), mnie wybudził, (taa, pomyślałam, że to już dzień, nie?) No i tak się obudziłam i tak se wstałam, podeszłam do okna i se wyjrzałam... A jakby to moje "ja" przesunęło się centymetr za szybe, dusza wyszła na balkon, lekko uleciałam, jak w tych snach, które miałam od dzieciństwa, poszybowałam nad ulicą, w stronę nieba. Jakbym chciała, nie: miała coś usłyszeć. Tak. Coś we mnie nachyliło się, by posłuchać. I poczułam głos, jak dźwięk, ale dźwięk to także język, tylko bez słów.
Tak i ten odwrócony nów powiedział mi, kim jestem. Ja to wiem. Jestem strażnikiem....światła. By światło wiary nie zgasło na Ziemi!(sprawcie, o co chodzi w tym filmie, subtelne aluzje, jednak rozsuńcie żaluzje, by ujrzeć światło i rzeczy takimi jakimi są)
Tak, księżyc mi powiedział. To poeta. Czytaj między wierszami.Zobacz chodź raz tę niewidzialną część! <3
Co za niezwykłość, że akurat zobaczyłam ten film i tak się to wszystko układa, trafia do mnie... Ratujcie swoje dusze.
A drugiego dnia, w niedzielę, o 2 w nocy słuchałam m.in. Bisza. Płyty "Wilk chodnikowy". ("Życie. Nie myślę, jak je spędzić, tylko jak je spełnić", "Przestanę wyć i uciekać przed tym głosem,
który gna mnie na krawędź, za którą nie ma już nic." itd Polecam jeszcze: Wnyki i Role Playing Life ;)) Jacie, co on mi robi z mózgiem? A teraz trafiłam na to.
Są ludzie, którzy wyprzedzają swój czas o kilka lat...
Którzy czują więcej... chcą zmienić świat...
Są tacy, którzy widzą zmiany
Szczerzy, niepodrabiani
Prorocy Nowej ery
Ale niekoniecznie jej przychylni
To nie są pozery
Czy agenci koki, haszu, hery
Czy jakieś "mohery"...
Czy jakieś "mohery"...
Zdziwieni szukają drzwi, przechodzą przez ciasne wałki myjni
Tylko tam jest tylne wyjście- powiadają- strażacy ewakuacyjni
Prorocy, co nie śpią po nocy
A śnią - - już tacy są, hoł!
Patrzą śmierci w oczy
Pełni mocy Wielkanocy!
Joy will come!
Miłość, Dobro, Prawda, Piękno, Mądrość zwyciężą.
Nadzieja... umiera ostatnia!
To muzyka pozwala mi żyć...
Jeśli możesz sobie coś wyobrazić - pewnie jest to możliwe!
Pięknie, mądrze i dosadnie jak zawsze... Całuję mocno, cudowny Lightworkerze. ♡
OdpowiedzUsuń