Dzisiejszy post będzie w stylu pewnej mej znajomej, której sposób pisania bloga kilka lat temu bardzo mnie inspirował, pozdrawiam serdecznie. A sponsoruję nas firma DżemDobry.(czasem wypadałoby odpowiedzieć na "dzień dobry"... -,- bo inaczej posmaruję Tobą chleb!!! <3)
Za dużo kwasu by owoce mogły rosnąć Tu na tej ziemi nawet szczawy nie wyrosną Za dużo kwasu by kwiatuszki mogły kwitnąć Tu na tej glebie ferment korzenie przeniknął
Taką właśnie ziemią czasem staje się nasza psyche, gdy stajemy sięzobojętniali.
A co się robi z owocami, które są ciągle skwaszone? :(((
Wyrzuca się je na kompost.
Tak, tak, nie, nie. Innymi słowy; bądźmy gorący albo zimni.
Bo jak będziemy letni, to Bóg wyrzyga nas ze swych ust.
To nie nienawiść jest przeciwieństwem miłości, lecz obojętność.
Zimna, nieczuła... królowa, która nie służy.
Co zrobić, aby wyjść z zobojętnienia-> bylejakości -> sterty problemow -> skoncentrowania na sobie, które popycha nas w coraz większą pustkę i samotność?
Proste! Trzeba kochać! A kochać to znaczy działać, pracować.
Bez pracy nie ma kołaczy.
Na koniec tego wpisu, wiersz...
Dobrze wiesz, że same marzenia nie wystarczą
Walcz o nie!
Nieważne, czy wrócisz, na tarczy, czy z tarczą
Niespełnione to prosta droga do deprechy.
I na to nie pomogą żadne prochy.
Cały czas pamiętaj, bez pracy nie ma kołaczy
Taa, pewnie pytasz co to są te kołacze?
Nieważne, liczy się, że Twe serce wciąż kołacze!
Wszystkiego nie dostaniesz na tacy, więc bierz się do pracy!
Twoje serce bije:. To jeden rytm, jeden bit, jedno życie.
Jest cos niesamowitego w czekaniu, takiego, ze gdyby pozbawić jego nasze życie, to straciłoby ono swój urok i sens.
Warto czekać. Trwać. Mieć nadzieję.
Ale nie chodzi tu o bierne czekanie. Staraj się przygotowywać na to, co ma nadejść, na to do czego dazysz. Tak, aby być coraz lepsza wersja siebie. Udoskonalona wersja.
Tak, to znowu ja. Jestem zmęczona, ale żyję. Dzięki Bogu... bo pogubiłam się w tej pętli (?) nałogu.
Ech...
środa, 14 grudnia 2016
Mam tylko białe kartki, tusz , kałamarz, pioro
Za oknem ponuro już, ale od czego mam wyobraźnie?
Zdmuchnę z winyli kurz, wytężę swą jaźnię
Póki co piszę coś, kreślę znaki niewyraźnie
Do kaligrafii mi daleko, ale co?
Polak potrafi!
I tylko zaraz mnie coś trafi...
Bo to nie kwestia ortografii
Ortodoksji, ortoreksji
Autoagresji
Raz po raz upadam
Mówią, że to jak rasowy padawan
Zostawiam kleks
Nie, nie umiem tańczyć
Gdzie ja mam refleks?
Dzieci niańczyć
Wczoraj przypalilłam keks
Nie, nie jestem jak pan Kleks
Chciałabym odlecieć stąd