Bądź. Co bądź? Ty. Jaki Ty? No, ze mną. Przybądź, jak łabądź...
Nie musimy być razem, to nie nasza misja, ale dobrze wiesz, że w swoim przekazie... jeszcze cie wykorzystam....
Gdybyś był tutaj koło mej duszy
Czy otarł byś mą niekapiącą nigdy łzę
Miliona Prometeuszy?
Ja tylko chcę
Nie czuć dłużej tej obezwładniającej samotności
Podzielić się tą odrobiną miłości
Na której nadmiar cierpię w swej nadwrażliwości
Schizofrenika
I stąd ta liryka
Czuję pustkę, która jest koloru szarego, który jest blady, a bladość jego jest anemiczna, a anemia ta jest... z braku żelaza....
Czuję się jakby ktoś mi podciął skrzydła, zdyskwalifikował na starcie.... Czy krzyż, który niosę nie jest za ciężki? Niepełnosprawność. Niepełnowartościowość? A co, jesteśmy towarem na półce w Żabce, kurcze blaszka?!
Chciałabym odnaleźć Prawdę o sobie samej. Kim jestem i dokąd zmierzam?
Help! I need somebody!
Ale po co?
Czy nie wystarczy mi po prostu wielka Bezinteresowna Miłość?
No cóż... jeśli chcesz róż, musisz czuć kolce...
Nerwy z żelaza karzą kuć póki gorące!
Boję się, że umrę samotnie. Boję się samotności!
Chciałabym znaleźć ukochanego....Na reszte życia.
A przyjaciele? Czy oni nie wystarczą?
Chciałabym założyć normalną rodzinę. Mieć takie same szanse jak inni.
Skończyć szkołe, studia i mieć dobrą pracę. Normalną pracę.
Czy to w ogóle możliwe?
Po prostu.... czasem nie widzę dla siebie nadziei. Czasem. Ale się nie poddaje. Bo wiem, że być może jutro odnajdę coś wiecej.