wtorek, 7 stycznia 2014

Walę wszystko, piszę bloga.

Powinności

Powinnam właśnie uczyć się do sprawdzianu z biologii. Jutro, na pierwszej godzinie, z materiału obejmującego ponad 50 stron...a żeby dodać dramatyzmu sytuacji: mam zagrożenie, bo pierwsze 2 sprawdziany mnie zaskoczyły. Pani przesunęła na po świętach, minęły 2 tygodnie, a do książki nie zajrzałam. (Uczyłam się za to bardziej na bieżąco na lekcjach - sukces)

Powinnam...  

Ale jest coś, co MUSZĘ. (tak dzisiejszy sprawdzian z polskiego się przypomina - całe zadanie źle, bo w jednym punkcie z kodeksu rycerskiego było napisane "rycerz powinien być silny" i to był FAŁSZ, bo rycerz MUSI być SILNY! i dlatego 9 dobrych odpowiedzi zostało niezaliczone, i prawie cała klasa dostała 1)

Muszę pisać bloga. Tak. Bo to moje powołanie i bez tego będę nieszczęśliwa.
Zamiast skupiać się na tym, jak być szczęśliwym (bo, żeby być szczęśliwym, trzeba czasem przestać chcieć być szczęśliwym), róbmy po prostu to, co nas uszczęśliwia.
Zamiast walczyć z tym, jak dopada nas przygnębienie i chwytać się przeróżnych sposobów, by zagłuszyć w sobie dysonans smutku, zacznijmy uważnie słuchać i stroić struny naszych serc.
Walka polegająca na usuwaniu skutku jest bezsensowna - trzeba znaleźć przyczyny, a nie: byle tylko na chwilę poczuć ulgę, zapomnieć. A zaraz potem jest gorzej, rozstrajamy się jeszcze bardziej, środki przestają działać. Nauczmy się grać, bo przyznajmy:

Wolność to skrzypce z których dźwiękow cud

Potrafi wyczarować mistrza trud.
Lecz kiedy zagra na nich słaby gracz
To słychać będzie tylko pisk, zgrzyt, płacz.

"A smooth sea never made a skilled sailor" ~ Roosevelt

Chodzi między innymi o to, by nie pozwalać się znowu znieść na brzeg niskim falom krótkich przyjemności, ale popłynąć dalej i zacząć serfować. To wymaga odrobiny trudu, ale dopiero dalej, na głębszej wodzie są wielkie fale i wejście na ich grzbiet to prawdziwa radość. A my stoimy nad brzegiem oceanu możliwości. 
Możemy spełnić najprawdziwsze sny, prawdziwe pragnienia. A pragnienia kobiecego serca są takowe:
  • przeżyć prawdziwy romans
  • być piękną w czyjejś historii
  • niezastąpioną rolę w jakiejś wielkiej przygodzie odegrać!
Tak jest przynajmniej według Stasi Eldgredge. "Urzekająca" to piękna i coraz prawdziwsza dla mnie powieść. Mądrość potrzebna do jej napisania wyrosła z życia. I teraz chodzi o to, bym potrafiła tę teorię wcielić w życie. "Nie ma nic praktyczniejszego niż dobra teoria." 

Dodam jeszcze, że Stasi zanim przelała duszę na papier, przeżyła wiele i sięgała do wielu poradników. Ale pierwsze, które wpadły jej do ręki, rzuciła na drugi koniec pokoju i już nigdy więcej nie otworzyła... Bo było w nich tylko o obowiązkach, o tym, co musisz zrobić, by być dobrą córką, kobietą, np. zmywać naczynia, czy urządzać przyjęcia herbatkotkowe. A przecież chyba nie o to chodzi w życiu, by każdy idealnie wypełniał te same podpunkty, klucze odpowiedzi. To dołuje, frustruje, zabija kreatywność, sprawia, że bez-ustanku porównujemy się do innych... Gonimy za czymś, co nie ma realnych wartości. By ostatecznie pracować przy taśmie produkując części do robotów, których działania nie rozumiemy. Może właśnie tworzymy amunicje na kolejną wojne? A może: sami staliśmy się robotem i nie rozumiemy tego, jak zostaliśmy zaprogramowani, co robimy? Obniżamy, podwyższamy standardy, dopasowujemy się. By tylko komuś nie zawadzać. A przecież każdy z nas ma inną misje, talent. 

Ostatnio coraz bardziej skłaniam się w kierunku edukacji domowej....

***

BLOG

Może przestałabyś pisać? A zaczęła coś robić? - mama, która nie rozumie, że wreszcie robię coś rewolucyjnego!

Dlaczego muszę pisać bloga? 
Nie mogę dokładnie odpowiedzieć na to pytanie. Gdybym to zrobiła, musiałabym Cie zabić. ;)
Ale już od paru dni, kiedy wstaję rano, myślę, że dzisiaj wreszcie coś skrobnę, a przed wczoraj nie mogłam spać bo/i wymyślałam nazwy na bloga. Tak, chciałam założyć kolejny albo wrócić z powrotem na matanoję. 
turkusowy, turkusowasowa, struemyk, metanoiawariatkowa, turkusowasowazprześcieradła - oto niektóre z nich, wywołujące u mnie chichot. Stwierdziłam, że zostanę przy tej, trzeba korzystać z tego, co się ma i chyba nie jest najgorsza. 

Zakładałam juz tyle blogów, dlaczego ten miałby się nie skończyć po kilku wpisach? Czy to nie słomiany zapał, nie wypalę się zaraz? 
Po drugie: nie sądzę, iż pomysł, który chodzi mi po głowie od ponad roku był przypadkowy, dalej: nawet wymyślam nieraz całe posty w myślach i w końcu trzeba je jakoś wykorzystać, by się nie zmarnowały. Nikt nie powie tego za mnie.

W sobotę obudziwszy się wczesnym świtem pomyślałam, że zaraz wstanę, ogarnę się i w spokoju napiszę pierwszy post. Wzięłam telefon do ręki, a tu godzina: 5:55... dziwne, ale uff, "thanks God not 666!" - powie pani Bo. Dobrze, że nie ma na 70 minut w godzinie, bo chociaż nie jestem przesądna, to pewnie często by mi się jeżyły włosy na głowie. (kiedyś oglądałam horror "Komórka z piekła", a potem mi się sniły straszne rzeczy z mym telefonem, że np. obudziłam się, włączyłam monito, a zamiast numeru dziadka, było napisane "diabeł" i dlatego boję się komórek! otco) I na czym to ja skończyłam? W ciszy zamierzałam rozpocząć pisanie i już ułożyłam sobie w głowie treść, mianowicie, co może znaleźć się na tym blogu:
  • narzekanie na to, że znowu (i dlaczego?) się nie wyspałam
  • analiza snów, okultystycznych piosenek illuminatów, planów NWO, spiski, paranoje i ogólnie lepiej tego nie czytajcie
  • niezidentyfikowana UFOtwórczość, wiersze, listy, opowiadania, rysunki
  • pseudoeseje popularnonaukowe np. psychologiczne, czy filozoficzne
  • felietony opiniotwórcze, które są zbyt opiniotwórcze i charyzmatyczne byście mogli je czytać
  • dużooo, dużooo muzyki
  • z życia wzięte; plany, marzenia, spostrzeżenia, coś dla ciała, psychiki i duszy
  • takie tam rozważania na temat rzeczywistości, a także teoria poznania; co to jest prawda, czym jest czas? 
  • rozwój osobowości, nowe możliwości
  • a przede wszystkim: dużo PRZYGÓD! 
A na koniec tej przydługiej, chaotycznej notki, pioseneczka! 
Mam chore ambicje niczym Frank
Och, jak dobrze przełamać lody!